piątek, 30 października 2009

lista przebojów 2008

OK... Islandzka lista przebojów. Żeby pozbyć się złudzeń, że ten kraj GUG GUS i Björk stoi. I Sigur Rós oczywiście. Najpierw o wiele za póżno, ale pierwsza piątka najlepszych piosenek 2008 roku:
miejsce 5:



To był tu naprawdę wieli hit. To są takie śmieszne sprawy, bo to dla mnie będzie zawsze jedna z tych idiotycznych piosenek radiowych które mimowolnie gdzieś tam zanucę pod nosem nikomu się nie przyznając. I nie wiem jaka polska piosenka miałaby to być w 2008 roku w Polsce. Oczywiście jako totalny ignorant nie wiem kto kogo cover robi i nawet przez chwilę mi przez myśl nie przyszło żeby dociekać, ale mi, oczywiście bardziej podoba się wersja druga:



Wszędzie słyszałem tą wersję, ale na liście jak byk stoi, że to wersja tamtego zespołu była numer 1. A nie wiem. Nawet nie chce wiedzieć. Wiem tylko, że Páll Oscar miał specjalny pokaz filmu "This is it" w kinie w Smáralindzie I tak sobie myślę, że on tu musi mimo wszystko starsznie biedny być. Trudno być chyba największą gwiazdą w kraju liczącym 300 tyś. mieszkańców, gdzie potencjalnie każdy może każdego znać. Ciekawe jak wyglądają jego zakupy w supermarkecie albo wyjście na imprezę. A może mi się zdaję i tak po islandzku wszyscy mają to w dupie.

numer 2:



Właściwie z moich obserwacji numer 1. Wogóle już kiedyś o tej piosence pisałem.

numer 3:





Nawet tego kurwa nie skomentuje. Uwierzcie mi, że mój szok nie jest mniejszy od waszego:)

miejsce 4:



Lepszej wersji nie znalazłem. Oczywiście jak każdy popularny w muzyce dance na Islandii gej. Podobno starsznie nie miły i za zapatrzony w siebie.



miejsce 5:



No jakżesz mogło nam tego zabraknąć:) I tak się dziwię, że hit z Eurowizji dopiero na 5 miejscu. Dawniej ten zespól był w jakiś smieszny dla mnie sposób kwintesencją Islandii. Nawet nie potrafię tego wytłumaczyć. Oczywiście wokalista gej a jego partnerka to taka typow kobieta wiking: postawna blondynka. Taka, że wiecie, jakbyście takiej wikingówie staneli na drodze to już po was. No nie wiem, może trzeba tu być. Do tej pory mam z tego polewkę. Oczywiście kto pisze te kulawe rytmy i słowa? :-)... Tego nie wiem, ale nie zdziwłbym się gdyby robił to samo dla numeru 4; jak w jednej wielkiej rodzinie. Podusmowując: to nie Ci, o których myśleliście rządzą Islandią, wszystko jest w rękach innego człowieka, ktory nawet nie musi wydać płyty, żeby jego piosenki okupowały listy przebojów. To trochę jak z biznesem tu. Z 5- ciu się zebrało, zrobiło kryzys, a płacimy my wszyscy.

Przepraszam za tego posta wszystkich wielbicieli muzyki islandzkiej przekonanych o jej wyższości nad innymi krajami. Właściwie to rząd islandzki mógłby mnie za takie promowanie tego kraju znienawidzieć. Bo w czasach kryzysu została nam turystyka i Ci wszyscy wielbiciele chcący zobaczyć miasto rodzinne Björk i zostawić tu trochę (?!) pieniędzy.

2 komentarze:

PMP`91Fi pisze...

Jaki żal o.O Swoją drogą jak ostatnio słuchałem via Internet islandzkich stacji radiowych (Bylgjan i FM 97.5), to mniej więcej już znam (powierzchownie?) islandzki gust muzyczny. Zdecydowanie za dużo Timberlake'a jest. Oni chyba mają pierdolca na jego punkcie. W ciągu dwóch godzin chyba były 3 kawałki jego w radiu. Ale fakt, zawiodłem się, bo ani razu nie słyszałem Björk, Sigur Rós, Múm, czy Gus Gus. A nie, sorry, Gus Gus słyszałem na liście przebojów, ale z tego co patrzyłem na stronie radia, to kawałek był niziuutko :( Ehh..dziwni są Islandczycy. Wybacz za obszerny komentarz -.-" Pozdrawiam. Bæ.

O. pisze...

dobrze wiedzieć o tych... hitach :)
dzięki.