środa, 9 grudnia 2009
niedziela, 6 grudnia 2009
Znowu gram w lotka. I w końcu wiem jak poprawnie poprosić o jedną linię. Kupiłem 2 kulowe prezenty/ książki.
piątek, 4 grudnia 2009
czwartek, 3 grudnia 2009
Na nowy rok wybiorę się do Eyglo. I wygląda na to, że choć tu nie przykłada się do tego aż takiej wagi, mam sylwestra zaplanowane o wiele wcześniej, niż wiele moich znajomych w Polsce.
wtorek, 1 grudnia 2009
Odwiedził nas syn Eygló mój 13- letni znajomy, i mówi tak: "Ja wiem, że niektóre laski mówią Ci, że ci w tej brodzie zajebiście fajnie, ale tak wcale nie jest". Zgodnie z zasadą, ze tylko dziecko/ prawie młodzież prawdę Ci powie już po brodzie. Potem mieliśmy dzień otwarty i zostawiono mnie samego, co ciężko przeżyłem tak po prostu, bo islandzki stawał mi ością w gardle. A mój 4- letni pół- Polak pół- Islandczyk na domiar złego chodził za mną i powtarzał cały czas, że on wcale nie jest taki jak ja. I nie wiedziałem o co mu chodziło, ale żeby wyjść z tego z jakąś twarzą powtarzałem że ...ok, wymownie nic nie rozumiejąc. Wcześniej jeszcze zastanawiałame się z Ewą i Ramune jak powiesić lampki w pokoju na ścianie, bo się okazało, iż tylko tak to jest mozliwe, bo tylko tak mamy gniazdka porozmieszczane. Koniec końców przyzdobiliśmy szyby w szatni według sposobu Ramunę, która ma już w tym praktykę 6- letnią jak to zrobić, by zrobić DOBRZE. Po pracy miałem spotkanie w sprawie przyjęcia świątecznego. Oczywiście już znowu wyszlo, że komuś nie pasuje, a bo coś tam, a bo gdzieś tam wypadło. To nic, że termin był znany z jakieś 3 tygodnie wcześniej. No nic. Bedzie dzień wcześniej. I już mnie Jona poirytowała, "bo zawsze stoły były ciagiem po jednym końcu sali" i jej mózg nie przetwarza tego że usadzimy ludzi "szóstkami", żeby mozliwe było przeprowadzenie zabawy. I już chciałem jej powiedzieć, czy uważa, że byłoby fajnie, gdybyśmy corocznie w maju mieli imprezę w tym samym miejscu i takie samego niespodzianki? I chciałem jeszcze dodać, że jest TEMPA jak but, ale się powstrzymałem, zdusiłem w sobie, aż spociłem i tylko Ewa i Nonni widzi i wie o co chodzi, więc musza pociągnąć temat tego lania wosku, bo ich trenowałem dwa tygodnie że to przejść musi i mają po prostu tą Jonę "zgwałcić" jak będzie trzeba. Więc Ewa się wysila, ale ja nie mogę wydobyć słowa z nerwów, i w końcu klucz wyciąga nawet że ma i poraz ÓSMY tłumaczymy Jonie o co w tym biega. W międzyczasie nie rozumie jeszcze ZIGGA, ale, że Ewa jest z Isladnii, to Ewa ma cierpliowość. A skąd wziąć garek na to, a gdzie położyć wodę, a to jest niebezpieczne i takie sraty pierdy, więc w końcu nie wytrzymuje i mówię, że w Polsce nawet dzieci robią to w przedszkolu w Andrzejki, więc co w tym niebezpiecznego. Czuję po rpostu zmarnowaną godzinę i wcale mnie to mnie nie cieszy to całe przygotowanie z takimi ludźmi. Potem się jeszcze okazało, że ktoś zapomniał zdjąć flagi z masztu (inne pytanie, to już dlaczego się ona tam dzisiaj znalazła), więc się zdeklarujemy, że my to zrobimy. Więc zamykamy, na dworze -10C, ja w kurtce i koszuli, Ewa ściąga tą flage i Huston mamy problem. Bo się pojawił problem jak się flagę składa... Bo ja myślałem, że jak tak marzniemy do szpiku kości, to się teraz po prostu wpierdoli do samochodu i jakoś złoży potem. Ale w ciagu 2 minut tak przemarzłem a problem narastał, że już nawet przez myśl mi nie przeszło takie rozwiązanie, że nawet pomyslałem, żeby potraftować tak flagę państwową. Więc dochodziliśmy do rozwiazania z 10 minut a ja nie mogłem potem otworzyć samochodu, bo mi po prostu palce u rąk zamarzły. A dzień zaczął się tak miło. Chłopcy pochwalili mi moją zieloną, starą koszulę, że super w niej wyglądam i wogóle. To jest fascynujące, ale moje dzieci zwracają uwagę na takie rzeczy.
poniedziałek, 30 listopada 2009
niedziela, 29 listopada 2009
piątek, 27 listopada 2009
Zmieniłem godziny pracy i pracuję od 9 do 17. Czyli... wychodzę do pracy i jest ciemno jak... w tyle i wychodzę z pracy i jest... ciemno jak w tyle:) I tak już przez kolejne dwa miesiące. Nie ważne, że wrócę do godzin 8.30- 16.30 :-)
Dużo planów, dużo roboty... Mało czasu na bloga.
Dużo planów, dużo roboty... Mało czasu na bloga.
poniedziałek, 23 listopada 2009
http://skjarinn.is/einn/
Przyszedł kryzys i nam drugi drugi kanał TV zakodowali. Od dwóch tygodni. I każą płacić 2200ISK miesięcznie. Nie wiem, chyba reklam, też przez kryzys, było za mało. I tym sposobem zostaliśmy z nudnawym kanałem państwowym (ten, to było coś na kształt TVN bardziej- zdecydowanie tak samo komercyjny, jak nie bardziej), z panią pogodynką braną do telewizji chyba z łapanki (to trzeba widzieć żeby zrozumieć, zapraszam do linka obok i na propozycje VEÐUR poczekać i obejrzeć) i mega komunistycznym zapowiadaniem programów. To też by w sumie trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć. Normalnie ja nie mam telewizora, ale jak od czasu do czasu zdarzy mi się to zobaczyć, nic tylko Dowbor mam przed oczami zapowiadającą program na poczatku lat 90.
Przyszedł kryzys i nam drugi drugi kanał TV zakodowali. Od dwóch tygodni. I każą płacić 2200ISK miesięcznie. Nie wiem, chyba reklam, też przez kryzys, było za mało. I tym sposobem zostaliśmy z nudnawym kanałem państwowym (ten, to było coś na kształt TVN bardziej- zdecydowanie tak samo komercyjny, jak nie bardziej), z panią pogodynką braną do telewizji chyba z łapanki (to trzeba widzieć żeby zrozumieć, zapraszam do linka obok i na propozycje VEÐUR poczekać i obejrzeć) i mega komunistycznym zapowiadaniem programów. To też by w sumie trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć. Normalnie ja nie mam telewizora, ale jak od czasu do czasu zdarzy mi się to zobaczyć, nic tylko Dowbor mam przed oczami zapowiadającą program na poczatku lat 90.
piątek, 20 listopada 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)

