piątek, 5 października 2007
Leikskolar
Pisze z pracy wiec nie bedzie polskich liter. Musze sie po prostu zresetowac a nie mam pod reka alkoholu ;-), wiec musi wystarczyc blog. Za duzo islandzkiego. za duzo. Nigdy w zyciu nie myslalem ze uda mi sie polozyc do spania 5 dziewczynek mowiacych po islandzku. I ile rzeczy trzeba pamietac. Ze te cialka takie kruche, ze trzeba miec oczy wkolo glowy, bo zdalem sobie sprawe ze jak sie ktores dziecko zabije to pojde siedziec. A to wbrew pozorom nie jest takie trudne. Dzis na przyklad mi sie laska zablokowala w... krzesle- pomiedzy oparciem a siedzeniem. no i rob co chcesz. nie wiedzialem ja ja wyciagnac. poza tym balem sie ze cos jej zrobie bo to takie male wszystko i kruche. wlasnie mnie pochwalano ze kazalem rodzicom polskich dzieci ksiazki do czytania przyniesc bo chcieli im kupic. i wlasny login i haslo dostepu do sieci internetu na przerwie w pracy dostalem. jak ja bym islandzki choc troche umial tym dzieciom tak dobrze by tu ze mna bylo. szefowej wytlumaczylem ze marta po islandzku nie mowi nic a po polsku tez tak sobie. byli w szoku bo nie wiedzieli. wogole to nie jest na islandii rewelacyjnie platna praca i malo ludzi chce ja robic dlatego czasami odnosze wrazenie ze nie robia to odpowiedni do konca ludzie. Ale komunizm panuje tutaj przedni. 22 dzieci a 30 pracownikow :-) Juz sie nie moge nocy w klubie doczekac :-) Na islandii trzeba myslec pozytywnie i wierzyc ze wszystko co cie spotyka to tylko nowe doswiadczenie i trzeba isc do przodu. Bo tu naprawde tak jest. I mozna isc do przodu. W sumie wiedzialem to tez bez Islandii ale ludzie tutaj zyja swiecie o tym przekonani a ja tylko sie w tym przekonaniu umocnilem.
czwartek, 4 października 2007
Zdecydowanie muszę stwierdzić, że moje życie na Islandii bez obecności Krzysia i Kingi byłoby znacznie uboższe, jesli nie powiedzieć nudne. Składa się na to parę powodów. Dziś na przykład kinga zabrała mnie po raz pierwszy na kurs bezpłatny dla nauczycieli obcokrajowców. No niby poziom drugi. Niby sam też sobie płacę za poziom drugi ale u mnie w grupie na drugim levelu ludzie nie umieją mówić po islandzku, a u Kingi tak. Nie wiem, czy Ci ludzie tam chodzą tylko dla zabicia czasu? Żeby im godziny i pieniądze leciały? Bo chyba innego wyjścia nie ma. Siedzę tam jak jakiś debil i słcuham, słcham i nic nie rozumiem. Wogóle mój mózg miał już dzisiaj za dużą dawkę islandzkiego i już nie przyjmuje więcej. Ale muszę się dla moich małych szkrabów nauczyć bo one potrafią moje imię tak poprawnie wymówić jakby z Polski były i się zwracają do mnie w różnych sprawach chociaż wiedzą że ja nie za bardzo rozumiem. No to chyba do czegoś zobowiązuje. I to, że chcą żebym tylko ja je chuśtał jak jesteśmy na dworze i że siadają mi na kolanach jak jesteśmy w kółku też chyba zobowiązuje. ale Jona Dis mnie dziś pochwaliła. To moja nauczycielka z płatnego kursu. Że jak przyszedłem to ani be ani me a teraz już potrafię pełnymi zdaniami odpowiadać. I że zadowolona bardzo ze mnie i że praca bla bla bla... ale wiecie, coś w tym chyba jest bo dzisiaj, do tej pory nie wiem jak, bo tak sam z siebie, potrafiłem jej powiedzieć że do Polski jadę od 7 grudnia do 6 stycznia, a potem jeszcze dodać, ale to już po angielsku ku uciesze całej frupy, że moja szefowa o tym nie wie i chyba mnie zabije jak się dowie. No cóż, w poniedziałek jej chyba powiem. Byłem dziś w sklepie pumy jeszce. Chciałem sobie kupić zajebistą bluze za 5000ISK, ale coś tak nie z abardzo na mnie leżała. ale wiecie co? ta bluza chyba w Polsce byłaby droższa niż na Islandii coś mi się tak zdaje...
środa, 3 października 2007
Zjawiskowe jak może zmienić się życie zaledwie w ciągu tygodnia. Jeszcze tydzień temu układałem rury gdzieś na pustkowiu a zaledwie tydzień temu o tej samej porze muszę sobie wymyślić plan zajęć z moimi małymi, uroczymi gremlinami. Z racji tego, że mam dyplom nauczyciela jutro zostaje z moją 5 szkrabów całkowicie sam. I nikogo nie obchodzi czy umiem coś po islandzku czy nie. Rodziców dzisiaj poznawałem. Okazało się, że córka gościa na ulicy na której wymieniałem rury jest w mojej grupie. Wogóle dużo się dowiedziałem o sobie i wogóle generlanie o sobie i chciałem o tym napisać dzisiaj ale mi się nie chce. Może jutro. Ale chyba nie. Bo o 22 będe po islandzkim a muszę artykuł do Sofy napisać. a potem wogóle weekend rzeźnia. to może w pn wam napisze?
wtorek, 2 października 2007
to był najbardziej deszczowy wrzesień odkąd na Islandii robi się pomiary pogody, a zarazem też najbardziej ciepłe lato. Pogodę wziołem ze sobą z Polski. A wg europejskiego barometru szczęścia (czy jak zwał tak zwał- każdy wie o co mniej więcej chodzi) największe prawdopodobieństwo bycia szczęśliwym ma się na Islandii i zarazem tu żyją najbardziej szczęśliwi ludzie w całej europie. długo sobie miałem popisac ale znowu mi czasu brakuje. Z islandzkiego późno wróciłem. Do szewskiej pasji mnie doprowadza to, że nie mogę znaleźc sklepu z dezodorantami;-) no po prostu nie moge.
Pytania Made By Henry
Do kolegi w kubie z Azerbejdżanu (czy innego państwa gdzie chyba nie jest za wesoło): what are you doing in Iceland? Kurwa, pewnie sobie na wycieczkę przyjechał pozwiedzać. Mam nadzieję, że potraktował to jako żart... Do szefa w klubie :-) Uwaga, to mozna chyba gdzieś na stronę humorystyczną podać ;-) Szef: There`s not much people today. Henry: Are you worried? Nie, pewnie skaka do góry z radości. Henry, Henry, Henry... no co on sobie mógł wtedy o tobie pomysleć?
poniedziałek, 1 października 2007
Pracę staciłem w czwartek o 12:30. W ten sam dzień miałem pracę weekendową w hotelu. O 13:00. O 17:00 następnego dnia miałem pracę w nocnym klubie. W poniedziałek o 14:30 miałem już pracę na stałe. Moja pierwsza niefizyczna praca w życiu. Aż się dziwnie czuję. I w dodatku to co chciałem zawsze robić. Pisałem wam już kiedyś, że na Islandii naprawde są duże możliwości. I są. Nie wiem jak to wytłumaczyć ale wszystko naprawdę tak jakoś łatwiej. Ja nawet nie zrobiłem nic specjalnego żeby stało się tak jak się stało. Ale się stało. No :-) A PISZĘ O TYM DLA LUDZI, KTÓRZY SIĘ TU WYBIERAJĄ. JEŚLI UMIECIE COŚ ROBIĆ DOBRZE LUB NIE UMIECIE A ZNACIE ANGIELSKI NIE MOZNA TU JESZCZE NIE ZNALEŻĆ PRACY. Nie słuchajcie ludzi na forum ICELAND.PL Nie wiem czemu ludzie są dla siebie tacy nie mili. Mi na szczęscie przez te parę dni udało się poznać parę przyzwoitych i porządnych ludzi. I to z Polski nawet niektórych.
W klubie mnie baaardzo chwalą choć w sb wypiłem chyba za dużo Smirnofów Ice i optanocowałem barmankę za barem a z drugim barmanem wybijałem pałeczkami Under The Bridge Red hot chilli peppers, a potem jeszcze koło 3 bawiłem się z goścmi w karaoke. Pierwszy i ostatni raz poznali mnie od tej strony. W hotelu mnie chwalą choć sprzatam wogóle nie tak jak jest w regulaminie ale chyba za dużo anarchii we mnie i za dużo puytan w stylu made by henry "po co?" No ale póki co chwalą.
No a w przedszkolu dzieci mi się nogi uchwyciły i musiałem zostać. No:-) Też mnie chwalą ;-) Tylko że już za dobrze znam islandczyków i podchodzę do tego z dystansem wszystkiego. ide na festiwal filmowy chyba zaraz. Jakiś film polski puszczają. Bo z jogi dziś nici. Za tydzień. Bo miałem w przedszolu zapoznanie i mi zeszło.
W klubie mnie baaardzo chwalą choć w sb wypiłem chyba za dużo Smirnofów Ice i optanocowałem barmankę za barem a z drugim barmanem wybijałem pałeczkami Under The Bridge Red hot chilli peppers, a potem jeszcze koło 3 bawiłem się z goścmi w karaoke. Pierwszy i ostatni raz poznali mnie od tej strony. W hotelu mnie chwalą choć sprzatam wogóle nie tak jak jest w regulaminie ale chyba za dużo anarchii we mnie i za dużo puytan w stylu made by henry "po co?" No ale póki co chwalą.
No a w przedszkolu dzieci mi się nogi uchwyciły i musiałem zostać. No:-) Też mnie chwalą ;-) Tylko że już za dobrze znam islandczyków i podchodzę do tego z dystansem wszystkiego. ide na festiwal filmowy chyba zaraz. Jakiś film polski puszczają. Bo z jogi dziś nici. Za tydzień. Bo miałem w przedszolu zapoznanie i mi zeszło.
Ja naprawdę nie wiem o co mi wczoraj chodziło w tym poście, ale mam swoje powody ;-) Łotewer. Poza tym nie jestem bezrobotny przecież! Mam 2 prace :-) Uwielbiam Islandię za to, że z dwóch łikendowych prac mam połowę mojej poprzedniej miesięcznej pensji na którą musiałem tyrac wiele godzin i tak naprawdę to mógłbym z tego zyc tutaj. A na dworze tak pizga wiatrem strasznie ze ja chyba nigdzie nie wychodze.
niedziela, 30 września 2007
piątek, 28 września 2007
(what's it like...to be back?)
You see things in life
And you'd be surprised what you see.
Life, your whole life, is changes
You go through changes in your life
One second you've got it made
Next second you're down in the dumps
And it goes back and forth
Throughout your whole life
One second you've got the most beautiful girl in the world
Next second you don't even have a girlfriend no more
And it goes back and forth
And back and forth, you know?
And this is life man, it's changes
This is what you gotta go through throughout your whole lifetime
I'm going through changes
I'm going through changes
I'm going through changes
And it goes back and forth
And back and forth, you know?
Never...
Never...
Land...
UNKLE
You see things in life
And you'd be surprised what you see.
Life, your whole life, is changes
You go through changes in your life
One second you've got it made
Next second you're down in the dumps
And it goes back and forth
Throughout your whole life
One second you've got the most beautiful girl in the world
Next second you don't even have a girlfriend no more
And it goes back and forth
And back and forth, you know?
And this is life man, it's changes
This is what you gotta go through throughout your whole lifetime
I'm going through changes
I'm going through changes
I'm going through changes
And it goes back and forth
And back and forth, you know?
Never...
Never...
Land...
UNKLE
Czendżes
Wygląda na to, że przez najbliższy czas zmienimy branżę budowlaną na hotelarską i klubową. Czuję, że będzie o czym pisać przez najbliższy czas. Wogóle dzisiejszy dzień był całkowicie inny niż wszystkie moje dni na Islandii jak przyjechałem. mogłem pospać dłużej, potem spokojnie zrobiłem sobie pranie, pomoczyłem się pół godziny w wannie, bo nigdy nie miałem czasu, żeby sobie nalać wody do wanny i brałem zawsze prysznic. Potem posprzątałem kuchnię, przedpokój, łazienkę i nasz pokój na błysk, że aż Darek jak rano wstał to oślepnął z wrażenia. i nie ważne, że nie ma teraz po tym ani śladu. Potem zjadłem płatki i pogadałem z Darkiem o bzdurach. W między czasie radia BIS posłuchałem. Garbage, Bjork, LCD Soundsystem, Garbage i parę przebojów z tutejszego radia co było dla mnie śmieszne bo ja tu tak często słyszałem te piosenki, że jak wrócę do Polski i je usłyszę gdzieś to zobaczę to wszystko przed oczami co mam teraz i mi się jeszcze zatęskni albo coś. Potem kupiłem sobie bilet miesięczny. tęsknie za moim kochanym dżipem ;-) No nie wiem jak się przestawie ale muszę, no :-) Od czasu jak jechałem autobusem ostatni raz to plan się zdążył zmienić, znowu muszę mapy używać bo nie wiem jakim autobusem gdzie i jak dojechać. i jeszcze to tak długo trwa co potrafi doprowadzić do szewskiej pasji. Ale ludzi jeździ więcej niż latem. i wszedzie te przebrzydłe Islandki wokoło, które psują widok. Ej, naprawde są brzydkie, no nie przesadzam. Tłuszcz im się wala z każdego boku. P r z e s a d a ! i jeszcze się z panią nie mogłem dogadać jaki bilet miesięczny potrzebuje co mnie załamało już na wstępie że rzeczywistość jest aż taka okrutna i to się dzieje i że zaraz wsiąde i pojadę autobusem numer 4 a potem numer 1 gdzie mieści się siedziba mojej wymażonej firmy, w której pracy pewnie i tak nie dostanę ale okaże się w poniedziałek. a potem byłem w downtown bo stwierdziłem, że po moich przeżyciach może do fabryki na razie nie pójdę i poszukam pracy gdzieś z normalnymi ludźmi. no i tak chodziłem sobie wybrednie po niektórych knajpach i czułem się jak na poczatku. wszyscy bardzo mili, oddzwonią, good luck, że jak się przejdę i nie znajdę to żebym spróbował za tydzień i te sprawy. i wszyscy mili tłumaczą gdzie co jest i tak i ja się dziwie bo ostatnio mnie isladczycy nie rozpieszczali. W Sirkusie byłem. Tak koło 1530. Wchodzę a tam jakby remont. Krzeseł nie ma, stolików też, no nic. i myśle łot de fak, jacyś Tajlandczycy sprzatają, ja załamka, że mi knajpe zamkneli i jak to możliwe jak henry jeszcze tam nie pracował. No i pytam o tego młodego łebka w moim wieku, właściciela, bo się okazało że tylko podloge myją i wszystko wynieśli. No i on do mnie ta sama gadka co zawsze tym swoim niezrozumiałym dla mnie angielskim a ja do niego czy ty stary wiesz ile ja tu razy byłem. On do mnie, że 3, ja do niego, że nie bo 4. No i on tak myśli i mówi żebym przyszedł o 17. No to przychodzę o 1655 i jeszcze zamknięte. No i tak patrzę i patrzę, myślę i myślę a tu taka kanjpka obok zaraz. i tak myślę, że wejdę bo co tam i po 4 minutach bez zbędnych pytań się okazuje, że w łikendy tam pracuje jak długo chcę od 22 do 5 rano. i jeszcze rozmawiałem z moim nowym szefem a tam ktoś dzwoni i dzwoni. i się okazało, że aż w 3 miejsach mnie chcą na łikendy, ale sobie myśle, że skoro tu mnie chcieli od razu to ich pieprze i zostaje. Sirkus chyba nie jest mi pisany na razie. popatrze sobie na tą Sodomę i Gomorę od środka, od wnętrza ;-) i tylko mnie w domu starszą, że już na pewno alkoholikiem zostanę. Ale pieprzą, nie moge się schlać w nowej pracy łikendowej w pierwszy dzień. Nie mogę. Chyba nie mogę... Poza tym do hotelu potem idę. i szkoda tylko że starciłem pracę w tym tygodniu a nie w tamtym lub przyszłym bo ludzie tu ode mnie wsparcia potrzebują a ja zywcem nie mam kiedy zareagować bo się muszę z przyczyn niezależnych sobą zająć! i wogóle to ja może na razie zamiast siedzieć tylko i pisać te bzdury tutaj to się zajmę przeglądaniem internetu w poszukiwaniu pracy, przegladaniem gazet i wogóle... bez odbioru! Ale to pewnie nie prawda jest bo ja mam może w sobie coś z psychopaty ale ta sytuacja taka... nowa jest, że aż mi się podoba. Jakąś nową potrawę na stołówce dali, tylko mnie zabrakło. Jak już mówiłem, Army od ME i dlatego Army of YOU!
czwartek, 27 września 2007
Muka!
Dzisiaj dowiedziałem się wielu pożytecznych rzeczy. Po pierwsze, że ostatnio, parę postów temu dosłownie, kłamałem. Nie nauczyłem się pokory wtedy. DZIŚ nauczyłem się dopiero pokory! Po drugie, że przyjaciół poznaje się w biedzie. I niby to nic nowego dla mnie ale jakoś tak mi się o tym na Islandii zapomniało i dopiero dziś przypomniało. I jeszcze, że army of ME, więc także army of YOU, bo jestem na Islandii, a wy czujcie się jakbyście byli.
środa, 26 września 2007
Odnoszę wrażenie, że prawie wszyscy moi współokatorzy przeżywają swoje pierwsze poważne zderzenia kulturowe i mentalnościowe z mieszkańcami tej cholernej, małej wyspy na końcu świata i nie wychodzą z tego zderzenia zadowoleni. Ale to ja tu jestem gościem, więc się dostosuje i postaram się zrozumiec ich sposób bycia.
wtorek, 25 września 2007
Stała się rzecz straszna. Napomknieto panu G że jest coś takiego jak Skype. No i byłoby OK ale henry (like no other) poszedł o krok dalej i podarował panu G swój nick na Skypie. No a pan G wpisał sobie ten nick w google, no i mój blog został znaleziony i wszystkie zdjęcia też. Nie wiem jakie jeszcze będą tego konsekwencje. Póki co okulary pożyczone muszę oddać i wogóle pan G mnie straszy, że sobie znajdzie polaka co umie po islandzku i mu to przetłumaczy. No niech sobie tłumaczy jak chce, Jezus Maria what`s the problem???? No i teraz całego posta piszę pan G bo mój brygadzista to na pewno czyta i jak napiszę jego imię to będzie wiedział że znowu o nim i ciekawość go zeżre. Tylko czy ja teraz już nigdy jego imienia nie napisze na blogu. Bo co? i po ja nad tym myśle? Poza tym ścigałem się z nim- ja na damperze, on na koparce. Wygrałem. Poza tym o godzinie 9 przespałem się na chodniku 20 minut, potem o 12 koło czyjejś bramy i kosza na śmieci 30 minut a potem koło 14 położyłem się na trawię w czyimś ogródku. No i dzień był bardzo ładny, trawa przepięknie zielona i soczysta. Nademną czyste, niebieskie niebo i wiednąca jarzębina. po lewej szumi topola. Co dziwne zimno tu już chyba w nocy a w dzień też już dawno mniej niż 15C a drzewa nadal liście mają i nie wygląda na to żeby im się spieszyło je zgubić. No i tak leże sobie i leżę, dopoki mi się pan G nie wpakuje w paradę i nie zwyzywa od fakin ritards ale łot ever... no i tak leże i z jednej strony słyszę jakiś garażowy zespół rockowy brzdęgolący sobie "I love rock`n`roll" i "Sweet dreams", w domu jakiś pan na giatrze akustycznej fałszuje niemiłosiernie a z drugiej strony śpiewaczka operowa sobie głoś ćwiczy przed wyjazdem do włoch na tournee chyba. i to taki niesamowity efekt daje razem trudny do opisania. Bo tutaj każdy od małego gra na jakimś instrumencie. Tu dziwne jest jak dziecko nie chodzi do szkoły muzycznej. i potem niektórym zostaje a niektórym nie. i nie dziwota, że kraj z 300 tysiącami ludzi tyle znanych na całym świecie zespołów wypromował. i jeszcze pana G dziś z innej, nietypowej strony poznałem. bo się okazało, że on ma adoptowane dziecko w Pakisatnie na które daje miesięcznie 3000ISK i dzięki temu to dziecko chodzi do szkoły i ma opiekę zdrowotną. i że jego żona daje miesięcznie taką samą kwotę na UNICEF i że praktycznie każda rodzina na Islandii w ten sposób "zbawia świat". i ja też tak będe zbawiać jak dostanę kartę kredytową. I nie chodzi o to żeby podbudowywać swoje ego bo zawsze chciałem coś takiego zrobić ale jedyne co mogłem w Polsce zrobić to wysłać gdzieś smsa za 3 zł bo na nic więcej mnie stać nie było. Bo trudno tak sobie z pensji wydać 150zł żeby pomóc komuś na końcu świata kogo się nawet nigdy nie pozna. Bo wogóle myślałem patrząc na islandzki gazety że oni tak nie bardzo przejmuja się tym, że dzieci w Afryce głodują, że tam jakieś tsunami było ale to chyba nie prawda jest. Chyba jednak potrafią podzielić się ze światem swoim bogactwem. I nie chcę przez to powiedzieć że my w Polsce nie potrafimy ale nie wielu póki co stać na taki całoroczny zryw a nie tylko raz na rok lub dwa. Konsulat będzie na Islandii już w tym roku. Darek WOŚP tutaj robi w przyszłym roku. I wogóle drugie piwo już piję, z Darkiem sobie gadam i już kończe do was gadać. Paaaaaa! i kurde, artykuł do Sofy znowu napisać muszę. ale przyda mi się takie coś choć jednego co muszę robić stale.
poniedziałek, 24 września 2007
pamsex
http://www.myspace.com/pamsex
Strona mojego kolegi z pracy. Nie, ja się jutro zwalniam. CV wysyałam, dzwonie, dzownie, dzownie. Pierdole to ;-)
Body type: 5' 6" / Some extra baggage
hahahahaha!!! Yeah! I aż się z Krzysiem podzieliłem:
H 23:56:42
no tak bylo men:)
Krzysiek 23:57:53
G.?
Krzysiek 23:58:41
po tym co dzisiaj widzialem w aparacie Adelli,nie zgodze sie tylko z jednym na Twoim blogu
Krzysiek 23:58:57
ten odcinek 50km w sniegu.....nie wygladal jak biegun
Krzysiek 23:59:23
tydzien temu Adella pojechala stopem do jakiejs miesciny oddalonej okolo200km od Rey
Krzysiek 23:59:31
w sobote bylo ok
Krzysiek 0:00:11
ale w niedziele w jednej chwili spadlo tyle sniegu,ze samochody nie mogly ruszyc,a jak zrobila zdjecie to bylo widac tylko ja i biel taka jak w Matrixie
G 0:00:15
no moze wylobrzymilem troche
Krzysiek 0:00:19
wygladalo to naprawde oblednie
G 0:00:23
ale to nei o to chodzi
Krzysiek 0:00:24
nie no spoks
G 0:00:25
o sam fakt
G 0:00:30
wrzesien i snieg
Krzysiek 0:00:33
wiem Grzesiu
G 0:00:34
nie czepiaj sie
G 0:00:35
:)
Krzysiek 0:00:37
ja nie krytykuje
G 0:00:40
jak inni
Krzysiek 0:00:48
tylko mowie,ze po tym co widzialem
Krzysiek 0:00:56
to to nie byl biegun
Krzysiek 0:01:14
poprosze Adelle,aby przeslala mi to zdjecie
Krzysiek 0:01:28
sam zobaczysz,ze to wyglada jak z filmu science fiction
Krzysiek 0:01:50
a ja w pracy znowu zebralem complains,i to wtedy kiedy mnie nie bylo
Krzysiek 0:01:54
ale pierdole to
G 0:01:59
http://www.myspace.com/pamsex
G 0:02:08
moj brygadzista
gardar
Krzysiek 0:02:27
ook
Krzysiek 0:03:33
to jego przestrzen zyciowa?
G 0:04:03
chyba
Krzysiek 0:04:14
no niel;ze
G 0:04:21
ej, zwalniam sie
G 0:04:26
powaznie
Krzysiek 0:04:43
wole Twojego bloga:)
Krzysiek 0:04:52
kiedy sie zwalniasz?
G 0:05:04
jutro:)
G 0:05:14
po tym co zobaczyłem
Krzysiek 0:05:15
tak tak
G 0:06:12
Body type: 5' 6" / Some extra baggage
G 0:06:15
Krzysiek 0:06:47
..?
G 0:07:10
ej, bo on brzuch troche ma
Krzysiek 0:07:20
aha
G 0:07:32
samokrytyka dziala
Krzysiek 0:08:36
ok...ide spac
Krzysiek 0:08:42
pogadamy jutro
Krzysiek 0:08:45
narka
Krzysiek 0:08:52
Henry! ;)
G 0:08:55
pa
G 0:09:03
bedziesz na moim blogu jako GG talk
Strona mojego kolegi z pracy. Nie, ja się jutro zwalniam. CV wysyałam, dzwonie, dzownie, dzownie. Pierdole to ;-)
Body type: 5' 6" / Some extra baggage
hahahahaha!!! Yeah! I aż się z Krzysiem podzieliłem:
H 23:56:42
no tak bylo men:)
Krzysiek 23:57:53
G.?
Krzysiek 23:58:41
po tym co dzisiaj widzialem w aparacie Adelli,nie zgodze sie tylko z jednym na Twoim blogu
Krzysiek 23:58:57
ten odcinek 50km w sniegu.....nie wygladal jak biegun
Krzysiek 23:59:23
tydzien temu Adella pojechala stopem do jakiejs miesciny oddalonej okolo200km od Rey
Krzysiek 23:59:31
w sobote bylo ok
Krzysiek 0:00:11
ale w niedziele w jednej chwili spadlo tyle sniegu,ze samochody nie mogly ruszyc,a jak zrobila zdjecie to bylo widac tylko ja i biel taka jak w Matrixie
G 0:00:15
no moze wylobrzymilem troche
Krzysiek 0:00:19
wygladalo to naprawde oblednie
G 0:00:23
ale to nei o to chodzi
Krzysiek 0:00:24
nie no spoks
G 0:00:25
o sam fakt
G 0:00:30
wrzesien i snieg
Krzysiek 0:00:33
wiem Grzesiu
G 0:00:34
nie czepiaj sie
G 0:00:35
:)
Krzysiek 0:00:37
ja nie krytykuje
G 0:00:40
jak inni
Krzysiek 0:00:48
tylko mowie,ze po tym co widzialem
Krzysiek 0:00:56
to to nie byl biegun
Krzysiek 0:01:14
poprosze Adelle,aby przeslala mi to zdjecie
Krzysiek 0:01:28
sam zobaczysz,ze to wyglada jak z filmu science fiction
Krzysiek 0:01:50
a ja w pracy znowu zebralem complains,i to wtedy kiedy mnie nie bylo
Krzysiek 0:01:54
ale pierdole to
G 0:01:59
http://www.myspace.com/pamsex
G 0:02:08
moj brygadzista
gardar
Krzysiek 0:02:27
ook
Krzysiek 0:03:33
to jego przestrzen zyciowa?
G 0:04:03
chyba
Krzysiek 0:04:14
no niel;ze
G 0:04:21
ej, zwalniam sie
G 0:04:26
powaznie
Krzysiek 0:04:43
wole Twojego bloga:)
Krzysiek 0:04:52
kiedy sie zwalniasz?
G 0:05:04
jutro:)
G 0:05:14
po tym co zobaczyłem
Krzysiek 0:05:15
tak tak
G 0:06:12
Body type: 5' 6" / Some extra baggage
G 0:06:15
Krzysiek 0:06:47
..?
G 0:07:10
ej, bo on brzuch troche ma
Krzysiek 0:07:20
aha
G 0:07:32
samokrytyka dziala
Krzysiek 0:08:36
ok...ide spac
Krzysiek 0:08:42
pogadamy jutro
Krzysiek 0:08:45
narka
Krzysiek 0:08:52
Henry! ;)
G 0:08:55
pa
G 0:09:03
bedziesz na moim blogu jako GG talk
1 GB
Przez 13 miesięcy dodałem do mojego bloga ze zdjęciami 1 GB zdjęć. A nadmienię, że 70% tych zdjęć ma tak naprawdę rozmiar 1,1MP, więc rozmiarowo nie są duże...
Subskrybuj:
Posty (Atom)