Islandia

Despite its name Iceland is a very hot place?!

czwartek, 27 marca 2008

chyba zle sie dzieje bo na www.gazeta.pl pierwszy news jest taki:Finansowa burza: Islandia w opałach. 17 KWIECIEN-7 MAJ POLSKA. Tylko ja nie wiem jak ja o tym w pracy powiem. Chyba przesadzilem z tym wolnym. boje sie. Dyrektorki nie ma a wice po tej akcji z Polakami patrzy sie na mnie dziwnie przekonana ze ja tez bralem w tym udzial. No ona mi to wprost powiedziala ze ma nadzieje ze ja sie tam nie bilem. i wszyscy mi sie wypytuja czy ich znam, no i tego typu jazdy. KOSZMAR!
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 04:15 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 25 marca 2008

Zachodze dzisiaj do pracy na 10.00 bo rano bylem w zwiazkach zawodowych. Dlaczego bylem to wyjasnie moze jak sie w koncu zbiore, czyli, jak juz obiecuje od nowego roku- niedlugo :-)
No w kazdym razie zachodze i wszyscy naokolo mi sie pytaja czy wszystko OK i te sprawy. Phorze sie narazilem bo SMSa do Austy wyslalem kiedy bede, a ona na wakacjach gdzies w cieplych krajach, jak wiekszosc islandczykow w swieta, i tym sposobem nikt nie wiedzial co sie ze mna do godziny 10.00 dzialo. Az mi glupio bylo, bo wiem jacy oni delikatni w takich kwestiach jak sie ich o czyms niepoinformuje. Moge wogole nie przyjsc, ale musze powiedziec. Moge sie 3 minuty spoznic, ale trzeba powiedziec. Tak maja i juz. No w kazdym razie zaraz sie wszystko wyjasnilo jak mnie tylko Maja dorwala. i zaraz do mnie czy ja radia sluchalem, czy telewizje ogladalem, czy swiateczna gazeta czytalem. Oczywiscie ze nie! To tylko dowod na to jak moje zycie tu wyglada bez znajomosci jezyka. No w kazdym razie zaczynac mi opowiada jak to zjechalo sie 4 Polakow z Keflawiku na Breidholt do Reykjaviku do kolejnych 8 Polakow i urzadzili sobie tam jakas bitwa. Wlasciwie do to tej pory nie wiem jak to specjalnie bylo. wiem tylko ze wszyscy w szpitalu a u mnie w pracy co poniektorzy jakby zawal mieli wiec chyba cos powaznego sie tam stalo. I jakos tak mi glupio sie przyznac, ze jakos mnie to nie dziwi i mowie, ze moi znajomi tam mieszkaja i mi sie zaraz pytaja czy tez w tym zoltym domu gdzie odbyla sie ta cala jatka. Bo oni siwecia przekonani sa, ze my jak oni- nacja 300 tysieczna, i sie wszyscy nawzajem znamy. i podejrzewali, ze mnie w pracy nie bylo bo albo leze w szpitalu z ta mafia albo bylem tylko przypadkowo poszkodowany. Tak czy siak to moze dobrze ze jestem tak spolecznie wyautowany. Juz nie wiem co lepsze. W klubie mi sie z kolei kolega nowy pyta czy Manka i Czeska nie znam wymieniajac przy okazji wszystkie nowo nabyte slowa od tego narybku polskiego. Rozumiem, ze starsi nie czaja ze nie takie proste znac wszystkich w swoim kraju, ale zeby mlody tego nie wiedzial. wogole czasami to mnie przeraza ten calkowity brak anonimowowsci w tlumie tutaj na dluzsza meta. ta malosc wszystkiego. Mieszkasz w Londynie to ci i 10 lat nie starczy zeby popasc w rutyne a tu zobaczyc wszystko mozna w 6 miesiecy. No ale coz, mamy juz za soba pierwsze kroki w chmurach, i jak sobie wszystko zachwalalem, to jak sobie teraz po wszystkim pojezdze to az bedzie milo. Albo nie bedzie. Nie wiem. dowiem sie jak sie zbiore. Troche juz jednak wsiaklem w ten narod i dlatego widze wszystko troche inaczej, choc wiele osob nadal jest siwecie przekonanych o moim bezkrytycznym nastawieniu do islandii, a ja jak sie wkurze to sie zbiore i znikne stad jeszcze szybciej niz inni zdaza o tym pomyslec. albo i nie. nie wiem. Korona spada i wszyscy sie martwia. Tylko nie ja. Dziwny jestem.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 07:15 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 14 marca 2008

Wracam!

Przepiekna pogoda. W sam raz na moje swieto. Co prawda w cieniu jest moze tylko 4C, ale tak dlugo ciemno, snieznie i zimno bylo, ze az chce sie zyc. Pierwsze ptaszki swiergotajace dzis uslyszalem. Po prostu- islandzka wiosna, ktora niewiele ma wspolnego z polska wiosna, procz tego, ze wszyscy tu tak porozbierani zaczynaja chodzic, ze ktos, kto byl w Polsce i tak sobie tylko na chwile przyjechal, zapalenie pluc ma pewne po 20 minutach takiego trybu zycia. Poza tym upominek dostalem z okazji mojego swieta a potem wszystkie dzieci mi 100 lat zaspiewaly i sie zrobilo tak troche milo, bo poza tym to caly tydzien byl straszny.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 07:08 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 7 marca 2008

W sumie jak ktoś zdjecia widzi to cóż więcej dodawac ;-)... zbiorę się... Już wkrótce...
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 12:19 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 29 lutego 2008

London

Jade! W końcu jakas cywilizacja! 11 milionów ludzi. Czekam już na tą odmianę bo tu dziura straszna wbrew pozorom. Fajnie ale dziura:) Aga do mnie przed chwilą dzwonila, na jakiejs ulicy mniej glownej byla a tam ruch jak w ulu sluchać. Nie tak jak tu. Będzie fajnie. jestem U krzysia i tęsknie za jego dolem. Wracam do pisania jak wroce. W koncu jak mowi ania moj styl jest niepowtarzalny, nawet jak smsa z neta pisze to sie podpisywać nie muszę;)
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 15:43 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

środa, 27 lutego 2008

Edyta!!!

Ten blog nie umarł. Ożyje już wkrótce. Po prostu czasu jakoś mało na wszystko. Zacznę pisać chyba po powrocie z Londynu dopiero. Liczę na udany koncert i weekend. Inaczej być nie może jak jadę tam z Agą ;)... Posta tego piszę w nadziei, że Edyta Urych tu zaglada i że jak zaglada to się do mnie odezwie- albo na maila albo wyśle SMSa. Czekam! A jak ktoś chce zdjęcia oglądać na drugim blogu to na maila proszę dać znać- doszedłem do wniosku, że nie mogę pozwolić aby jakiś pedofil moje dzieci oglądał ot tak sobie. Szkoda, że tyle nie pisałem. Dzieje się, dzieje. Ciągle coś i zawsze coś:) Do zobaczenia po weekendzie! Teraz chyba przez pół roku przestanę się na Islandią rozczulać i się wszystkimi negatywami zajmę :P Ale podkreślam, że nadal mi się podoba:)
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 12:35 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 18 lutego 2008

Dlazainteresowanych, ktorzy chcieli przez internet pogadac lub na tlenofon zadzwonic. niestety, weekend mi wedlug zadnego planu nie przelecial. Najpierw, tak przez przypadek, w piatek poszedlem do Seweryna zobaczyc co sie dzieje i po 5 minutach powinienem juz zalowac ze bylem taki ciekawski. Nie wiem, impreza post walentynkowa czy co, ale zlecieli sie prawie wszyscy, wymieszalem martini z piwem, winem i wodka, po czym poszlismy na miasto i zachowywalem sie jak upierdliwy wujek na weselu. Potem w sb zyc mi sie nie chcialo. Pierwszy raz odkad tu jestem przezywalem cos takiego. Najprawdziwszy w zyciu, potezny, gaszony pospiesznie kupiona w osiedlowym sklepie przeplacona Cola. No wiec dzien przespalem bo w nocy do klubu do pracy isc musialem. W pracy byl QUEER DAY, pracowali wszyscy ktorych bardzo lubie, poklucilem sie z menadzerka i jej podpadlem na cala noc, wytlumaczylem helgiemu dlaczego by sie dobrze czul jakby sie w Polsce urodzil i nie tutaj bo nie pasuje, rano napilem sie piwa po skonczonej pracy i stwierdzilem ze chyba calæy dzien tego mi bylo trzeba. Niedziele spedzilem jadac do jedynego otwartego oddzialu mojego banku w poteznym centrum handlowym, tylko po to zeby podpisywac 5 sekund swistek, na ktorego podpis wystalem sie 70 minut i po to zeby cierpiec, gdyz autrobusy jada co godzine a ja akurat spoznilem sie 5 minut. Do tego pogoda typowo islandzka. Potem sie zdzremnalem z 3 godizny i bardzo ciezko przyszlo mi za to zaplacic bo w nd w nocy to zmruzylem moze oko okolo 5 nad ranem w poniedzialek, co doprowadzalo mnie do szalu, a to z kolei do tego ze co godzine chodzilem palic choc mialem juz tego nei robic. Nawet posta poteznego chcialem filozoficznego znowu o Islandii napisac, ale na szczescie neta nie bylo. Ale moze kiedys sie zbiore bo mi sie tu nadal podoba ale na wszystko juz bardzo trzezwo patrze i tym wszystkim co sa w Polsce musze ten raj na ziemii odczarowac. A moze i sobie przy okazji. ale w sumie jak o tym mysle to gdzie mi bedzie lepiej niz tutaj. Poki co. Poki teraz.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 06:41 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 8 lutego 2008

Sprint

Wracam wczoraj do domu tak zaraz po polnocy, wysiadam z autobusu a tam tak snieg pada ze nic nie widze na odleglosc wieksza niz 5 metrow. I od razu zazdroszcze wszystkim, ze w Polsce sniegu nie ma. Zanim zajde do domu wiatr mnie z trzy razy cofnie, spodnie mam po kolana w sniegu i tylko mnie wysokie martensy chronia ze wszystko w butach mam suche. I zastanawia sie czlowiek jak to jutro rano bedzie. I wpada sie do domu majac wszystkiego dosc po 3 minutach i kladzie sie spac z mysla ze za szesc i pol godziny czlowiek wstaje. I oczywiscie tak pozno sie spac polozylo ze Marta musi mnie budzic o 720 i pytac sie czy dzisiaj do pracy nie ide. I mam tlyko 5 minut do wyjscia to juz czlowiek nie mysli jaka tam pogoda na dworze. I wychodzi czlowiek na dwor i na ten cholerny przystanek musi isc okreznymi, odkopanymi drogami, bo tak na skroty sie nie da bo za duzo sniegu. I dzieki temu czlowiek spoznia sie na autobus i go ... cos bierze i w desperacji zatrzymuje jadacy smaochod zeby go podwiozl na dol na petle gdzie autobus czeka 5 minut. I udaje mu sie za pierwszym razem zatrzymac dwoch Filipinczykow, ktorzy mimo ze jada w prawo, a nasz przystanek jest w lewo, godza sie nas podwiesc- tak milo, po Islandzku. I tak cieplo w tym samochodzie i szkoda ze sie takiego nie ma. i w koncu udaje sie zlapac ten autobus, ktory stoi troche za dlugo i juz czlowiek wie, ze sie na przesiadke spozni, ale w miedzy czasie mily kierowca sie miluja i domysla ze sie spoznimy i ze pogoda nie ten teges i dzowni do tamtego kierowcy i mowi zeby poczekal bo 15 minut do nastepnego autobusu mozemy nie wytrzymac i zmienic sie w sopel lodu lub nas zasypie snieg. no i udaje sie czlowieku po raz drugi w sprincie przesiasc. w autobusie cieplo az sie nie chce wychodzic, 15 minut drzemki, ale juz trzeba myslec czy oplaca mi sie czekac 15 minut jak przyjedzie autobus na moja kolejna przesiadka, czy moze lepiej isc na nogach. nic sie czlowiek nie uczy przez cale zycie, psuje i naprawia, wiec wybiera ze pojdzie. Po 2 minutach sie juz tego zalje ale cofnac sie szkoda i juz bez sensu. chodniki nie dosniezone wogole, nie wie sie jak isc i wybiera czlowiek srodek ulicy bo tlyko tam slisko nie jest i trzeba na pobiocze schodzic za kazdym razem kiedy jedzie samochod i ma sie pretensje nie pamietam juz do czego ze po chuj akurat w tym momencie jak ide ten odcinek drogi musi jezdzic tyle smaochodow ze moge co chwile schodzic. i kurwuje sie i wyzywa tych biednych kierowcow w myslach zyczac najgorszych rzeczy. Potem jeszcze tylo 500 etrow pod gorke na szklacym sie lodzie i 500 metrow przez pola gdzie tak pizdzi ze sie zaczyna doceniac nature i w koncu wie co to zywiol. Bez wiatru i sniegu pewnie bym przeszedl ten kawalek z 30 sekund a teraz zajelo mi to 5 minut. i wchodzi czlowiek do pracy i sobie przysiega ze wpierdoli pierwszej osobie ktora sie nawinie, bo szedl tyle na nogach co czekanie i jazda autobusem i tylkozmachanym sie jest, a tak naprawde to sobie juz cos wkrecam i cierpie jak mi to niedobrze choc pol roku bylo dobrze w autobusach i mowilem ze to lubie, bo sobie samochod chyba kupie i dobrobyt mnie niszczy. ale kto nie widzial zimy w Islandii ten nigdy nie zrozumie dlaczego smaochod jest tu bardziej potrzebny do zycia niz ciepla kurtka. aha, kupie jak pan nie zapomni po raz koljeny ze mam kupic i w koncu do mnie zadzwoni. Islandia...
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 06:13 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

niedziela, 3 lutego 2008

Zastanawiam się czy nie wrócić do pisania postów zaraz po tym jak się coś wydarzy, bo potem to mi się kompletnie nie chce. Ale z drugiej strony to myślałem wogóle o zmianie profila tego bloga, ale z kolei trzeciej strony za dużo myślę chyba ostatnio...
W piatek w klubie było bardzo miło. A w sumie to tam zawsze jest miło. Taka typowa islandzka bezstresowa praca, że człowiek wręcz nie czuje, że jest w pracy. Helgi mi znowu naobiecywał, że mnie zabierzę na wycieczkę na północ Islandii, bo ja go zabieram do Polski. No i biedny teraz ten Helgi, bo mu nie pozwolę już zapomnieć o tym co mi obiecał:)
Poza tym nowa dziewczyna do pracy przyszła z Francji. Bardzo ją polubiłem. Fascynująca osobowość. Przedstawię w skrócie jej hsitorię. 3 lata temu przyjechała na wycieczkę do Islandii i tak się jej wszystko tu spodobało, że postanowiła tutaj zamieszkać. tylko generalnie wtedy trochę dużo piła i ćpała i dopiero teraz, w styczniu, przeprowadziła się tu ze swoją rodziną- tzn. z mężem i z dwójką dzieci. No ale parę rzeczy jest tu fanatastycznych. Np. to, że pokochała Islandię tak jak ja i chciała ją zobaczyć. Rozumiem ją bez słów. Ona tylko tu wcześniej była, a ja nigdy. Poza tym to cudowne, że tak od razu, z całą rodziną- po prostu w samolot i są. I widzę, że się jej podoba, no i to takie piękne jest i pokazuje, że się jednak da spełniać swoje marzenia.
W sobotę byłem na imprezie przebieranej. Było mega śmiesznie bo nie było alkoholu, gdyż osoba, która to wszystko organizowała, bała się, że zdemolują jej szkołę taneczną. No i wszyscy mieli tam bzika na punkcie tanga, więc generalnie nie ważne co leciało, zawsze tańczyli w rytm tanga. Krzyś z Kamą rozkręcali imprezę, a ja jadłem i się smuciłem, że piwa ani nic nie ma. A potem poslziśmy do centrum i tak się jakoś złożyło, że wyladowaliśmy w moim klubie i zrobiłem chyba wszystko to, co robią inne pracujące tam osoby przychodzące na imprezy. I mam chyba jakieś zboczenie zawodowe bo pomagałem kolezance z kieliszkami, smieći z podłogi podnosiłem i szklanki stawiałem dalej od krawedzi stołu, żeby nie spadły. Jakbym w pracy był. A zawsze się dziwiłem czemu oni tam na imprezy przychodzą. Czy nie mają tego miejsca dość na codzień? Ale wczoraj Helgi mnie oświecił, że się po piwo za darmo przychodzi. Doświadczyć tego też było mi dane, tylko miałem problem ze znalezieniem jakiegoś barmana którego dobrze znam. Ale w końcu na górze się udało.
w piatek jeszcze mnie menadzerka pilnie woła, ja jej mówię, że teraz to nie bardzo bo przecież kazała mi to zrobić, a ona do mnie, że nie ważne i jazda na dwór. I się okazało że taka piękna zorza polarna nad klubem była. Wielka, pojawiała się i znikała, zmieniała kolory z czerwonego na zielony, potem niebieski i żółty. Trzeba w lato przyjechać białe noce zobaczyć i w zimie, żeby zorze obejrzeć. Poza tym Frnacuzce mówiłem, że jak ktos pali to sie po ochroniarza idzie, ale okazało się, że jakieś bujdy jej opowiadam. Islandczycy sobie wymyślili w lipcu prawo, że w klubach palić nie wolno. Ale smieszne jest to, że się z jakieś dwa czy trzy tygodnie temu okazało, że nic za to nie grozi, tzn. nie ma za to żadnych sankcji- więznienia, mandatu, nic. no więc u mnie w klubie na górze palić można i w innych klubach też jeżeli tak sobie ustalą. No smieszne to wszystko. Pół roku im zajeło żeby dokładnie ustawę ktoś przeczytał i się okazało że ustawa jest martwa. Nie wiem, a może tak po islandzku, sam zakaz wystarczy myśleli.
I -15C ostatnie 3 dni było. nawet tego nie odczuwałem dopóki mi ktoś nie powiedział. Myślałem że tak z -1C jest. Może to dlatego że wiatru ani troszkę. Bo wtedy to nie wiem. Wiatr mały by wystarczył i by z -30C było, albo żeby tylko trochę wilgotniej było i sobie tego generalnie nie wyobrażam.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 11:15 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

środa, 30 stycznia 2008

Co ci Islandczycy z nami mają ;-) Dziś się dowiedziałem, że w Hafnafjordur jest coś takiego jak "polska dyskoteka", no więc pytam się w pracy co to za miejsce i wogóle. No i mówią mi, co to za bar i gdzie to jest, a ja że nie potrzebuje, bo się boje, a oni, że w gruncie rzeczy to też nie potrzebują i się boją :-) No whatever w każdym razie. wczoraj poznałem Polkę mieszkającą 10 lat na Islandii i mi opowiadała jak to dawniej było ciężko się tu dostać i że, chociaż naprawdę trudno w to teraz uwierzyć, to 10 lat temu był tlyko jeden kanał telewizyjny, wszystkie bary zamykano o 1.00 w nocy- nieważne czy Sylwester czy nie, no i generalnie wiocha jakich mało. No więc jak kraj dochodzi do tego w 10 lat do czego inne kraje w 50 lat, więc nie ma się co dziwić im czasami, że zachowują się jak dzieci czasami i prowadzą taki rozpasany konsumpcjonizm. no i wnisoki mamy też podobne. Że wszedzie trzeba po 5 razy dzwonić i się dowiadywać, a i tak 6 opcja będzie tą, która się stanie. no i jak się człowiek przestawi i zrozumie to spoko, ale ile mu zajmie przestawienie się i olewanie wszystkiego tak jak oni to jego.
Wklejam 2 linki. Polecam! Obejrzcie proszę! Koniecznie :-)





Komentować chyba nie trzeba :-)

Teraz muzycznie. A taka ciekawostka jak ktoś kojarzy zespół Sistars to wie, że się rozpadli, no i dwóch gości sobie tam płytę nagrywa pod nazwą Plan B (bodajże) i na tej właśnie płycie zaśpiewa raperka z Islandii- Cell7: http://www.myspace.com/cell7

i Bjork ;-) konkurs już chwilę temu rozwiązała i pomysł jej fana w formie klipu zrealizowano:



i lubię ją bardzo za to, że do takich piosenek teledyski kręci. nie wiem gdzie jej to puszczają, ale na pewno nie tutaj:



a wogóle to Wikingi przychodzą do mnie do pracy w piatek i bedzie fajnie:-)
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 11:39 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 29 stycznia 2008

Powiedzialem Mai, ze od pierwszego lutego absolutnie nie rozmawiamy po angielsku w pracy i tylko islandzki caly czas. No to Maja na to, ze bedziemy wychodzic z przedszkola i rozmawiac :-) Moj ambitny plan przewiduje, ze powiem o tym reszcie, tylko najpierw jeszcze musze z dyrektorka porozmawiac na temat mojego kwietniowego wyjazdu do Polski- bo potem moze byc ciezko sie dogadac. I osttanio mam takie niemile przygody w auobusach. narzekam czasami na moich rodakow a zachowuje sie nie lepiej niz oni. Raz jechalem z Krzysiem autobusem, Krzys zaczal mi sie wywnetrzac i uzyl dwa razy przeklenstwa "ja pierdole" i pan kierowca wlaczyl mikrofon i mowi, ze uprzejmie prosi sie o nie przeklinanie w komunikacji miejskiej. I sie czlowiek od razu czuje jak w Polsce, a nie gdzies na koncu swiata. Innym razem zachowalem sie jak typowy islandzki gowniarz i oparlem sobie glany o puste siedzenie i sie pan na mnie darl zebym zdjal. bylem bardzo w szoku rowniez i glupio sie czulem bo nie widzialem zeby kogos innego kiedys spierdolil. Wogole gosciu mial chyba zly humor caly dzien i nie zachowywalæ sie jak typowy islandczyk. Jakiejs mlodej pannie bilety sprawdzal 2 razy, z inna sie klocil ze za malo piniedzy wrzucila do skrzybki za bilet, co nota bene moze i bylo prawda, tylko ze zawsze pewnie jej to przechodzilo a tym razem nie. Generalnie w komunikacji panuja okreslone zwyczaje. Mozesz na przyklad wsiasc do autobusu, stwierdzic ze nie masz biletu i bez zadnych konsekwencji wysiasc na nastepnym przystanku, co mozna wykorzystywac, gdy na przyklad chcesz sie podwiezc jeden przystanek. Po prostu tak jest- nikt ci nie kaze placic kary, tylko wysiasc. mlodzi islandczycy zajmuja po dwa siedzenia- na jednym, siedza oni, na drugim lezy ich plecak. I chocby bylo pelno ludzi w autobusie ani nie pomysla o tym zeby go przeniesc. Ostatnio jechala laska z kolezanka i ta druga nie miala gdzie siasc bo ta pierwsza miala plecak na siedzeniu i kazal sie jej przeciskac i siasc na przeciw mnie, ale mi tez weszly w krew juz te autobusowe zwyczaje i tak wyciaglem nogi ze sie nie dlao siasc obok mnie na wprost mnie. albo wlasnie te nogi klada z brudnymi butami na siedzeniu, ktory obity jest jakims materialem co mnie do nie dawna strasznie irytowala, ale odkad sam to raz zrobilem i od razu dostalem zjebke, to sie przestalem czepiac. a samochod by sie przydal i tyle.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 03:05 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 28 stycznia 2008

The END

SIRKUS'a w ten weekend poki co definitywnie zamkneli. Z tej okazji sam SIGUR ROS wystepowal i generalnie ludzi sie tam chcialo tyle dostac, ze to jakies nieporozumienie. Ale mnie ta przyjemnosc stania w kolejce i tak ominela bo w pracy, w moim specyficznym klubie bylem, i sie z Helgim bulwersowalem, ze miasto Reykjavik odkupilo od wlasciciela dwie kamienice stare w centrum, ktore chcial zburzyc i dalo za to 1 MILIARD (!!!) ISK! Jesus... Tyle kasy! No i chcialem powiedziec, ze jestem zbulwersowany i to bardzo, ale w koncu tlyko z siebie wydukalem ze "jestem" i dalej nie bylem wstanie juz nic powiedziec bo mi sie wszystko pomieszalo, zaplatalo i wogole z moim jezykiem czy to polskim, czy angielskim, czy islandzkim, jest zle. Poza z ciekawych rzeczy jeszcze to chcieli jak przyszedlem do pracy w sobote na noc wyrzucic cala farelka Lasagne, bo nikt z gosci nie zjadl. No i tak patrze, ze juz prawie wyrzucaja i mowie Helgiemu zeby ich powstrzymal, przeciez zje sie, noc dluga. Turystow nie ma i w pt wieczor zamknelismy juz po 2, w domu bylem przed 4. O 2.10 bylo 19 osob w calym klubie. I delektuje sie ta cisza bo wiem ze kiedys sie skonczy, przyjdzie cieplo, bedzie z 20 osob na zmianie, czyli bedzie ciekawie, ale bedzie tez zapierdol. Ale moge wam z czystym sumieniem powiedziec, ze kocham oby dwie moje prace.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 06:15 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Nie mam za bardzo czasu zajmowac sie tym blogiem, ale postaram sie na nastepnej przerwie skrabnac cos wiecej. Oczywsicie, jak zwykle- bez polskich znakow:) Musze sie tylko pochwalic, ze mi dzis moi kochani chlopcy pochwalili moja bluze z Londsdale'a i powiedzieli ze jest super i dlaczego ja kupilem. Jednak dziedzi to sa dzieci. Najpierw mowia ze fajna a potem dlaczego? A moze ja to tak zrozumialem. Czasami czuje ze do wakacji to w moim klubie zostane czwartym po wlascicielu, ale moze, jak bede mial jeszcze wene, to zaglebie sie w ten temat na nastepnej przerwie.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 03:11 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 25 stycznia 2008

Dzis Dzien Wikinga a zarazem taki jakby islandzki Dzien Mezczyzn. dzieki temu na obiad mialem okazje zjesc typowe, tradycyjne islandzkie "przysmaki". W koncu wiem jak smakuje ta slawna glowa barania, baranie jadra, baranie "wszystko" co po nim pozostaje, barania krew, gotowana owca, suszona ryba bardzo droga wszedzie indziej na swiecie i ekskluzywna- tu tania. I zdrowa. Poza tym mieso wieloryba i rekina, ktore smierdzi... gorzej niz gowno. Przynajmniej dla mnie. ale wszyscy zdziwienia, ze mi smakuje. Wszyscy. Moja dyrektorka i wice dyrektorka to specjalnie przyszly na obiedzie do mnie sprawdzic jak mi wszystko smakuje. To bylo bardzo mile ze im tak zalezalo. i smieszne zarazem. Poza tym dobry dzien mialem dzisiaj bo bylem z dwoma kochanymi dwulatkami, wiec ilez te dzieci zjesc mogly? :-) Wogole bawami mnie to czasami jak mi tlumacza rzeczy, ktore wiem. Naprawde duzo czytalem o Islandii przed przyjazdem tutaj i mnie np. ich tradycyjna kuchnia nie dziwi. bylem na nia przygotowany. Tak samo pani na islandkzim tlumaczy nam historie Islandii i pyta sie czy nadazam za grupa a ja oczywiscie, ze nadazam bo to wszystko juz dawno wiem co ona mowi, co z kolei ja bardzo dziwi. I z wieloma rzeczami tak jest.
O godzinie 1350 bylo slonce, sloneczna pogoda, cieplo. o 1355 byla zamiec, ze nic widac nie bylo, myslalem, ze sie swiat skonczy, a o 1405 znowu slonce jakby wiosna byla. Juz sie w sumie do tego przyzwyczailem i stwierdzam, ze naprawde - przynajmniej nie jest nudno i nigdy nie wiadomo czego sie spodziewac.
Na koncert UNKLE jade do Londynu 1 marca- hura, hura, hura, hura... hurrrrrrrrrrrra!!!
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 06:17 1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

czwartek, 24 stycznia 2008

wypytuja mi sie tu o pilke reczna i jakiesz ich zdziwienie jest wielkie jak im mowie ze u nas to raczej takie malo popularne jest i az mi glupio bo oni lepiej sie orientuja w tym kiedy nasz druzyna z kims grala a kiedy nie. I jeszcze sie okazalo, ze moje imie to raczej takie popularne w Polsce jest. Chyba ich to najbardziej dziwi z tego wzgledu, ze go nikt powiedziec nie moze. Jejku i jakie to smieszne... moja dyrektorka z tylu stoi i z kims rozmawia i tylko czekac jak tu podejdzie i zapyta o cos glupiego... jejku, jejku... jakie to smieszne czasami. Pogoda taka piekna. Jeden dzien byl taki okropny a tak to caly czas piekna pogoda, wcale niemroznie i niebo chyba najpiekniejsze na swiecie. byle do bialych nocy. turysci przyjada, mnostwo Polakow po obejrzeniu "Faktow" ten na pewno, zrobi sie tloczno i glosno, Islandia znowu zacznie zyc. Nadal mnie wena opuscila.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 03:36 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 21 stycznia 2008

Typowa islandzka uprzejmość. Nadmienie, że ten typ bycia miłym nie spotkał mnie tu pierwszy raz. Stoję sobie z Krzysiem na przystanku i czekamy autobus na Mjood. Czekamy na autobus "17", ale w międzyczasie podjeżdża autobus "15" i pytam po angielsku się pyta gdzie chcemy dojechać. No więc mówimy, że na Mjood, a on do nas że nas zawiezie. Ja sobie na początku myślę, że on może też przez Mjodd jedzie, Krzyśkowi to od poczatku nie pasuje, ale pan taki miły, że wsiadamy i jedziemy i on jeszcze do nas, że nam powie gdzie wysiąść. No to dobra. I tak jedziemy, Mjodd już dawno przejechaliśmy z lewej naszej strony wogóle na niego nie wjeżdżając, nagle pan się zatrzymuje na przystanku, blokując w tym czasie dwa inne autobusy, wysiada, że nawet nie wiem kiedy, więc my za nim, śnieg i deszcz pada jak nie wiem, i nam tłuamczy ciężko, że tu zejdziemy na dół, w lewą stroną na Mjood pojedzie "12" a w prawą stronę "24". No i to było wszystko takie miłe, że nie wiem. Bo poczekalibyśmy na tym przystanku 2 minuty dłużej jakby nas nie zaczepił i nie kazał wsiadać i bylibyśmy dawno w domu. Ale z drugiej strony on taki miły był, że też gniewać się nie ma na co. Specjalnie dla nas trzy autobusy zablokował, spoźnił się i zmókł cały. Ale Islandczycy lubią takie wilcze przysługi wyświadczać.
Poza tym jak wracałem dziś z pracy do domu miałem ochotę zrzec się polskiego obywatelstwa, ale nawet nie ma już o czym pisać. Nie warto.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 10:33 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 18 stycznia 2008

Zaskakuje mnie to zawsze jak nie pisze i ktos mi sie pyta dlaczego nie pisze. Otoz nie pisze, bo jakos wogole weny do tego nie mam absolutnie i czasu rowniez mi brakuje i nadal ewidentnie mysle za duzo, a jak juz cos napisze, to tak jak teraz, ma to tyle wspolnego z Islandia... ze chyba zmienie nazwe bloga. Chyba sie wypalilem troche albo cos, ale moze taka przerwa bedzie dobra. Poza tym hellllloooo... 3 dni dopiero nie pisalem!...
W koncu sniegu napadalo, tak ze 20 km od Reykjawiku to sie czasami samochodem nie przejechac. Ostatnio w Njardviku wszystkie szkoly i miejsca pracy pozamykali, bo sie przejechac nie dalo. W sumie tak doszedlem do wniosku, ze jakby tak sie stalo u nas to by bylo spoko, a tak to sobie z dziecmi na najwyzsze gory chodze i sankami zjezdzam. I kocham swoja prace. To jak bycie slawnym piosenkarzem i dostanie szansy nagranie plyty, a potem sie juz wszystko samo kreci kochasz to co robisz. To tak troche podobnie do mnie. Przeraza mnie powrot do Polski i praca za 800zl jeszcze w jakiejs zawistnej atmosferze.
autobusem wczoraj do domu 2 godizny wracalem. Jejku, ten smaochod tutaj to jak plaszcz i trzeba cos z tym chyba zrobic. No po prostu masakra. Nikt chodnikow nie odsnieza bo i tak prawie nikt nimi nie chodzi. NO moze te glowne to tak, ale te w bocznych uliczkach co mi akurat potrzeba to nigdy w zyciu. Piasku tez nigdzie nie uswiadczysz. No nie do uwierzenia. Wiecie jak to sie ciezko chodzi?
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 06:42 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

wtorek, 15 stycznia 2008

Znowu zmagałem się z Islandzką mentalnością. wytlumaczę może od poczatku jak to wyglądało z mojej perpektyw, a jak z nich. Otóz w pt wróciłem do klubu. menadżer na wstepie, że mam największe doświadczenie i że musze się zająć załogą, bla bla bla. Za chwilę okazało się, że mu załogi brakuje i ze na gwałt kogoś trzeba. no i pyta mi się, wręcz błaga, żeby ktoś przyszedł. Bo wogóle to wszyscy prawie jacys nowi, nikogo nie znam i generalnie nudno jakos tak przez te 2 dni było. Nie miałem właściwie nic do roboty, tylko siedziałem i czekałem kiedy się to wszystko skończy. No to zadzowniłem do Kingi, a ta typowo po islandzku że za 40 minut bedzie. Zmarnowałem jej pierwszy wolny weekend od daaawna, no ale było już za późno. Poza tym decyzje podejmuje ona, jeśli chodzi o pracę, typowo po islandzku. Dzwoni ktoś, że trzeba, to idzie- bez zastanowienia. nawet nie wiecie jak to procentuje w przyszłości. No i przyszła ta kinga moja kochana i zaraz miała koło siebie cały wianuszek adoratorów, nawet ci zazwyczaj zamknieci w sobie islandczycy, nagle jacyś tacy ożywieni, o imię jej 15 razy się pytają i te dziwnie maślane oczy i ja myślący łot de fak. no generalnie fajnie i śmiesznie. Poza tym mój klub u Kingi dobre recenzje zebrał :D
no a w sb byłem poraz pierwszy, w największym islandzkim SPA i było po prostu zajebiście- nic dodać, nic ująć, tylko spodziewałem się w sumie czegoś innego całkiem. nie wiem, wiecej rzeczy i takie tam, ale ja głupi jestem i tyle :P Potem mój klub opanowała filipińska mafia. Menadżer kazał mi się zająć nowy pracownikami, ale to łebki takie po 20 lat i zaraz się ze mnie smiać zaczeli, że wogóle na 19 lat wygladam i nie wiem czy w jej kulturze to obraźliwe jest czy co, ale mi się na przykład bardzo miło zrobiło, bo ja się już odmładzam. no to zostawiłem ich w spokoju i robili wszystko za mnie, a ja stałem i ciężko pracowałem jak szef chodził. Bo wogóle to się okazało, że się właściciel zmienił klubu, no i wchodzę sobie do lubu jeszcze 15 minut spóźniony, piszący menadżerowi że się właśnie te 15 minut spóźnie, a tak naprawdę u Adama siedzący o 15 minut za długo. i pierwsze co, to zamiast do pracy, ja do baru i Sevenapa biorę. Jakiś gostek na wprost mnie siedział. Potem się okazało, że to właściciel. A potem już całą noc tak na niego wpadam w tych najgorszych momentach. Na zmywaku była tej nocy Polka, z czym wiąże się ciekawa historia bo jej mówię, że trzeba koniecznie to umyć. Potem się z nią dogadac nie mogę w jakiejś innej sprawie, no to w końcu pytam skąd ona i się wtedy wydalo. Ale może nie wszyscy z was mieli może okazję doświadczyć czegoś takiego i nie wiecie jakie to śmieszne jak się z krajanem po angielsku komunikujecie i nawet wam przez myśl nie przejdzie, że on lub ona też Polak. No a teraz przechodzimy do sedna sprawy. Moj kolega koło mnie przechodzi i mi mówi, że jutro impreza i czy będe bo beze mnie to nie to samo. Bradzo to miłe, ale ja nwet nie wiedziałem nic o żadnej imprezie, szefa głupio mi się pytać, to milczę. no ale on całą noc ani słowa. Do samiutkiego rana. 1 piwo rano pije, 1 pizzę jem, a on nic. no to myślę sobie, że jak nie, to nie. Ale już z klubu wychodzimy i mi gościu z ochrony też się pyta czy bede i tłumaczyu gdzie zajść trzeba. wogóle jakoś tak dziwnie bo ja z tego gościa to nawet z klubu mało kojarzę i tak mi dziwnie było, że mi o tym mówi, tym bardziej, że oni moje imię znają, a ja ich wszystkich nie bardzo. no ale myśle- kurde, darmowe drinki, schowam tą swoją dumę i idę, nie? No i wchodzę tam i tak typowo po islandkzu nikt mnie nie poinformował, że stroje wieczorowe i wogóle full wypas i tlyko mi helgi z nieba spadł i coś tam zaradził pożyczając swój płasczyk, bo mój ubiór to gerekalnie koszulka z Matką Boską Buddyjską, jeansy i żółta bluza :-) I żeby było śmiesznie Helgi do mnie, że na OPENER jedziemy, na imprezę przychodzi i wogóle, że menadżer mówił, że bede. Wszystko bardzo ciekawe, tylko nie wiem skąd on wiedział, jak ja nawet nie wiedziałem. wogóle ostani raz się tak produkuję, i to nawet nie wszystko co chciałem o tym napisać ale już mnie to meczy i wogóle za późno już o tym piszę, a czasu wcześniej nie było. Bo ja generalnie zmierzam do morału. A morał jest taki, jak dzisiaj eyglo w pracy tłumaczyłem. Że islandczycy są bardzo zamknięci w sobie i jak ktoś sam nie spróbuje ich otworzyć i im nie pomoże dotrzeć do siebie to zawsze będzie na nich narzekał jacy oni straszni i wogóle. No pewnie, że są inni i wogóle, ale czego tu oczekiwać. Z drugiej strony nie było mi dane nigdy w życiu poznać tak wierzącej w siebie, artystycznej nacji, a przede wszystkim takiej miłej i we wszystkim pomocnej. Gdyby mi Islandczycy tak we wszystkim nie pomagali smai od siebie chyba stałbym w jakimś innym punkcie dalej, o wiele dalej w tyle niż jestem teraz. i mogą sobie tu wszyscy bredzić o nich głupoty, ale ja zawsze będe ich bronił, tak jak bronię Polaków przed nimi i im tłumaczę te wszystkie różnice kulturowe, które sprawiają, że nie muszę jako Polak poznawać kogoś jak oni 5 lat, żeby być go pewnym i że mogliby sie naszej otwartości i zaufania trochę nauczyć i nabrać. Wogóle samo to, że dla mojego szefa było oczywiste, że przyjdę i jestem zaproszony, a dla mnie wogóle, już pokazuje jak to jest w naszej mentalności inaczej. Nie wiem, może na zaproszenie listowne czekałem? Ja np. się czasami zastanawiam czy oni w tym klubie to mnie lubia wogóle bo oni w naturze tacy z rezerwą, no ale potem ktoś tam pijany przyjdzie i mnie znajomym przedstawi, ktoś tam moje imię zna, a ja jego nie i jest bardzo mily, ktoś tam właśnie powie, że przyjść muszę, bo to impreza nie ta sama wtedy i takie tam inne rzeczy, które geralnie wiele mnie uczą jak ich rozgryść powoli i upewniają mnie w przekonaniu, że za dużo myślę. Ale sprawiają też, że wiem, że z nimi nie tak łatwo, ale poddać się nie mozna, tylko wgryzać się trzeba w tą ich skorupe.
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 11:13 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

poniedziałek, 14 stycznia 2008

Zyje. Niektorych przepraszam ze taki zabiegany jestem. Dzis sobie zrobie dzien w domu, wstawie wszystkie zdjecia, napisze posta ciekawego jak zawsze ;-), opisze na posty ludzi co mi sie o prace na Islandii pytaja, sprawdze w koncu w instrukcji jak to bedzie z tmyi moimi glosnikami, posprzatam na dysku, zadzwonie do Agi umowic sie na koncert, potem inni beda mogli do mnie zadzownic co narzekaja ze mnie w domu nigdy nie ma. No coz, Islandia :-). A jak mi czasu na to wszystko nie straczy to jutro. teraz sie ide z zaloga integorwac :-)
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 03:22 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest

piątek, 11 stycznia 2008

Nie, pierdole! Nie integruje sie na przerwie ;-) Eyglo wlasnie Krakow pokazalem i Polske wogole w albumie. Z dziecmi nie mialem co zorbic przez 20 minut, zanim pojdziemy spiewac na sale, wiec zabralem je do Mai w odwiedizny, ale znaim tam zaszlismy to zdazyly mi sie rozbiec po calym przedszkolu i nie potrafilem znalezc odpowiedniego slowa, zeby je przywolac. Zycie moje tutaj nie jest wcale latwe. I pelne wstydu ;-)
wiadomosci z prasy: Zostalismy uznani za najbardziej spokojna nacje sposrod tych mieszkajacych w Islandii. Wedlug statysty gorsi od nas pod wzgledem odnotowanej przestepczosci sa Anglicy (jak patrze na Krakow to sie nie dziwie), Litwini, Dunczycy i... sami Islandczycy. Chyba i my sie zdziwilismy (bo sie smiejemy, ze to przez to, ze Polak potrafi i nas nie zlapano) i oni sie chyba dziwia (bo nas tu z 10000 i nie wiecie jako to dla Islandczykow ogromna liczba kiedy jest ich razem 300 000).
Para Islandczykow sie nie nawidzila, ale nie mogla sie rozwiesc ze wzgledu na dobro dzieci. Ale teraz juz moga... bo im dzieci umarly... Nie wiem, ale wszyscy maja polewke dzisiaj z tego w pracy :-)
Moj klub wlasciciela zmienil. Do tej pory nie wiem dokladnie ktory to byl lebek (bo to baaardzo mlody gosciu byl) i nie wiem kto jest wlascielem teraz.
SIRKKUS podobno pod koniec lutego zamykaja i dla mnie to jest osobista tragedia. drugiego tak specyficznego i klimatycznego miejsca nie znam.
Poza tym na koncercie rockowym wczoraj z Kinga bylem, ktora mi sie odrobinke schlala i chciala isc na jakas calonocna impreza i musialem ja dlugo przekonywac ze to nie jest dobry pomysl bo rano obydwoje do pracy idziemy. No i znowu wyjdzie ze sie wzruszam niepotrzebnie ;-), ale jak na kraj z taka mala liczba ludnosci zespoly maja tutaj kurwa zajebiscie super. Jakbym byl jednymi z moich wspollokatorow to bym wam pewnie powiedzial co to za zespol, w jakim miejscu i wogole cala biografia jego przedstawil (to nie jest zarzut wobec nich :-) ), no ale nie jestem, wiec sie zadowolcie ze po prostu byl sobie zespol.
Koncert GUS GUS w TV widzialem. Masakrra! Nastepnym razem koniecznie musze isc. totalne wariaty i tyle energii i szalenstwa! Przy piosence mojej ulubionej "hOMOEROTIC" zaczeli sie na scenie tasma klejaca oklejac i spiewac to mikrofonu jak sie kochaja bardzo. Po prostu... kurde, ta polska alternatywa to sie przy tym wszystkim niejednokrotnie taka nudna wydaje i bez polotu jakiegos wogole. No nie zawsze i wszedzie ale jakos czesto taka bieda z nedza. Bo nawet jak piosenki fajne to trzeba umiec to jeszcze jakos tak na scenie zaprezentowac umiec, no!
Ide, ciag dlaszy walki z pokemonami moimi kochanymi :-)
Autor: (LIKE.NO.OTHER) o 02:58 Brak komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

MÓJ INSTARGRAM

  • ISLANDIABLOG

Hallgrímur Helgason, pisarz

“We have to save ourselves

from ourselves.

We have to minimize

the effect our own politicians

can have on our society.

We have to get some

rules from the outside.”

Jón Gnarr, Burmistz Reykjavíku

We desperately need young, liberal, modern politicians in Iceland. Not conservatism, intolerance and narrow mindedness. We need more cool and less lame. Preferably women.

TŁITER islandiablog

Tweety na temat @islandiablog

od początku

od 25 stycznia 2010

Your borders are stupid

unexpected people. unexpected turns. wonderful. 
expect the unexpected.



blisko i daleko

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl

Heloł!

Było, mineło (i wszystko nieprawda)

  • listopada 2015 (1)
  • lipca 2015 (1)
  • lutego 2015 (1)
  • stycznia 2015 (1)
  • grudnia 2014 (4)
  • września 2014 (3)
  • lipca 2014 (4)
  • czerwca 2014 (10)
  • maja 2014 (2)
  • kwietnia 2014 (8)
  • marca 2014 (4)
  • lutego 2014 (4)
  • stycznia 2014 (1)
  • grudnia 2013 (2)
  • listopada 2013 (7)
  • października 2013 (3)
  • września 2013 (1)
  • sierpnia 2013 (12)
  • lipca 2013 (2)
  • czerwca 2013 (2)
  • maja 2013 (3)
  • kwietnia 2013 (6)
  • marca 2013 (2)
  • lutego 2013 (7)
  • stycznia 2013 (20)
  • grudnia 2012 (6)
  • listopada 2012 (13)
  • października 2012 (28)
  • września 2012 (4)
  • sierpnia 2012 (2)
  • lipca 2012 (7)
  • czerwca 2012 (24)
  • maja 2012 (13)
  • kwietnia 2012 (9)
  • marca 2012 (4)
  • lutego 2012 (6)
  • stycznia 2012 (25)
  • grudnia 2011 (13)
  • listopada 2011 (15)
  • października 2011 (64)
  • września 2011 (13)
  • sierpnia 2011 (6)
  • lipca 2011 (2)
  • czerwca 2011 (6)
  • maja 2011 (1)
  • kwietnia 2011 (15)
  • marca 2011 (23)
  • lutego 2011 (7)
  • stycznia 2011 (17)
  • grudnia 2010 (25)
  • listopada 2010 (23)
  • października 2010 (16)
  • września 2010 (41)
  • sierpnia 2010 (41)
  • lipca 2010 (12)
  • czerwca 2010 (33)
  • maja 2010 (23)
  • kwietnia 2010 (38)
  • marca 2010 (29)
  • lutego 2010 (26)
  • stycznia 2010 (63)
  • grudnia 2009 (41)
  • listopada 2009 (27)
  • października 2009 (24)
  • września 2009 (20)
  • sierpnia 2009 (10)
  • lipca 2009 (17)
  • czerwca 2009 (22)
  • maja 2009 (12)
  • kwietnia 2009 (35)
  • marca 2009 (27)
  • lutego 2009 (28)
  • stycznia 2009 (34)
  • grudnia 2008 (47)
  • listopada 2008 (25)
  • października 2008 (27)
  • września 2008 (14)
  • sierpnia 2008 (5)
  • lipca 2008 (13)
  • czerwca 2008 (8)
  • maja 2008 (3)
  • kwietnia 2008 (5)
  • marca 2008 (4)
  • lutego 2008 (5)
  • stycznia 2008 (13)
  • grudnia 2007 (7)
  • listopada 2007 (61)
  • października 2007 (76)
  • września 2007 (59)
  • sierpnia 2007 (59)
  • lipca 2007 (27)

Pogoda.

Weather Forecast | Weather Maps | Weather Radar
Powered By Blogger

The less you know about Iceland, the more powerful the experience is:

  • Nowa, to się jeszcze dziwi
  • total
  • O NAS
  • mam, tak samo jak Ty, swoje miasto (nocą), a w nim...
  • islandzkie filmiki
  • bardzo ciekawie o islandzkim dizajnie
  • bo islandzkie prezenty!
  • bo tak się mówi po islandzku
  • bo muzyka.is
  • Bo tym razem się chce studentom
  • islandzkie opowieści (projekt)
  • Bo nawet szacowny Grapevine.is o nas pisał
  • bo się największym filozofom nie śniło, czyli jak kończy islandzki american life
  • zobaczymy w którą stronę to pójdzie
  • muzyka islandzka
  • bo Islandia w internecie
  • Bo whatever it is we're against it.
  • bo poinspirujmy się!
  • bo wszyscy kochają islandzką muzyke?
  • Bo wszystko za darmo!
  • bo komuś się chciało
  • iceland in focus
  • bo też o Islandii
  • Bo... to coś pięknego...
  • bo to są kulowe zdjęcia
  • bo jak dobrze, że komuś się chce
  • bo jest tam parę fajnych fotografii
  • bo jeśli planujesz nas odwiedzić
  • Bo trzeba też cwiczyć angielski
  • bo jest nas tu więcej
  • Bo może chcesz poogladać islandzką telewizje/ posłuchać radio
  • bo by miło zacząć dzień
  • Bo ktoś odwala fajną robotę
  • Bo nie dawno odkryłem
  • Bo oprócz słów, są też zdjęcia
  • Bo EYGLÓ wie wszystko ;)
  • Bo po prostu nie do wiary:)
  • Bo tak ładnie zlinkowany jest tam mój blog... :)
  • Bo tak się nosi Islandia;-)
  • Bo cudze chwalicie, a swego nie znacie!
  • helllooooooł... to jest "kulowy" blog!
  • Bo tu by się takie radio przydało (poza tym robione jest przez mojego znajomego).
  • Bo być Islandczykiem to znaczy mieć tu założony profil :)
  • Bo pracuję z laską matki co się tam udziela (poza tym to fajny islandzki zespół)
  • Bo Helgi jak powiedział tak zrobił i opuścił naszą wiochę na jakiś czas.
  • Bo to mój znajomy z Islandii
  • Bo to obowiązkowa lekura moja.
  • Bo ktoś musi myśleć za islandczyków.
  • Bo Bjork politycznie
  • Bo często tu zaglądam.
  • Bo masowa konsumpcja kultury.
  • Bo to moje ulubione muzeum w Reykjaviku.
  • Bo rzadko bo rzadko, ale czasami kupuję. (Poza tym przypomina mi to polski FLUID).
  • Bo to słychać w Islandii
  • Bo w Islandii też są brukowce.
  • Bo to moje ulubione miejsce w Reykjaviku.
  • Bo tam są fajne imprezy.
  • Bo uwilebia Polskę, a ja ją:-)
  • Bo Islandia to ona, a ona to Islandia.
  • Bo TAK!
  • Bo to naprawdę fajny blog o Islandii
  • bo któż nie kocha Natalie Portman
  • bo to są kulowe zdjęcia
  • bo też o Islandii
Motyw Eteryczny. Obsługiwane przez usługę Blogger.