niedziela, 22 marca 2009
"ONA"
http://reykjaviklooks.blogspot.com/ - jeśli ktoś jeszcze ma watpliwości, że ONA jest z Islandii
Jak wygląda życie obcokrajowca na Islandii bez znajomości języka. A no czsamia tak. Dostajesz jakieś pismo z Vodafone i za cholerę nie wiesz co tam piszę. Ale to olewasz, pewnie nic ważnego. I nagle neta nie masz. Akurat przez te dwa dni kiedy sobie chorobowe bierzesz, siedzisz w domu i nie masz neta. W końcu dzownisz do nich za 2 dni, no bo ileż można. no i pani Ci mówi, że powinieneś dostać pismo, że z powodu kryzysu Vodafonu nie stać i od tego miesiąca zamiast 80GB możesz tylko 40GB ściągać. No dobra... ale mówisz pani, że ty nie zrozumiałeś i czy nie może już tego neta odblokować do końca miesiąca? Że się ustnie zobowiązujesz, że już nic ściągać nie będziesz, tylko strony otwierał do pierwszego. I pani ulega. I net jest. I trzeba było zadzwonić 2 dni wcześniej:)
Za 6000ISK (dziś to około 178zł) można mieć w telefonie stacjonarnym darmowe rozmowy do 30 krajów Europejskich za darmo nielimitowane. Na stacjonarne i GSM! I Polska jest jednym z tych krajów. Więc po co mi tlenofon?? Poza tym tu jest normą, że w stacjonarnym telefonie rozmowy wewnatrz Islandii są za darmo. 300000 ludzi, 3 operatorów- Ile operatorów potrzeba by w Polsce żeby tak było?
Za 6000ISK (dziś to około 178zł) można mieć w telefonie stacjonarnym darmowe rozmowy do 30 krajów Europejskich za darmo nielimitowane. Na stacjonarne i GSM! I Polska jest jednym z tych krajów. Więc po co mi tlenofon?? Poza tym tu jest normą, że w stacjonarnym telefonie rozmowy wewnatrz Islandii są za darmo. 300000 ludzi, 3 operatorów- Ile operatorów potrzeba by w Polsce żeby tak było?
Poszukiwanie mieszkanie... No więc niby kryzys, ktoś mi wmówił, że ceny poszły w doł i że można łatwo coś fajnego znaleźć... Prawda, prawda, ale... jak ktoś szuka mieszkania trzy- lub czteropokojwego! Ceny w porównaniu z tymi z przed roku o niebo lepsze. Żeby takie ceny były jak tu przyjechaliśmy. Na takie mieszkania właśnie chętnych nie ma. A można nowe wynająć, wprost od producenta. Jeszcze nie używane. Zresztą na takich najłatwiej zarobić i można dużo pomanipulować przy cenie żeby wynająć z zyskiem. Co innego małe mieszkania. Bo o ileż można spuścić cenę, żeby coś jeszcze z czego mieć. I sytuacje kurioalne się robią bo za 60000ISK można wynając 20 metrowe studio (czasami nawet bez... prysznica) a już w granicach 90000- 100000ISK 100 metrowe mieszkanie, czasami nawet z całkowitym wyposażeniem (za odpowiednią kaucją). Ale na takie mnie samemu nie stać, a do studia ja bym się szybko na pewno przestawił, ale teraz sama taka myśl przyprawia mnie o klaustrofobie, bo się człowiek szybko do dobrego przyzwyczaja, do tych 110 metrów i ogródka. Sami wynajmujący sparawiają, że nic tylko znienawidzić tą wyspę. Ja rozumiem, że liczą się tylko pieniądze, ja głupi nie jestem. I już nie wiem czy tylko Islandczycy tak się o każdy grosz sepią czy po prostu tak sobie wkręciłem że nie dobrzy są i może u w Polsce jest to samo. Ogladam mieszkanie, na ogłoszeniu super, 500 metrów od pracy, jeszcze sobie wkręciłem, że właściciela dziecko uczyłem, więc będzie łatwiej wynająć i wogóle, tym bardziej, że na zdjęciu super. Domek jednorodzinny, niższe piętro, osobne wejście, internet included. Aż się podekscytowałem, że to ja muszę wynająć to mieszkanie, że ono musi być moje. W pracy się pożaliłem że musi, moja znajoma z pracy aż zadzowniła nawet nie wiedziałem kiedy, pnachwalała mnie co nie miara. Akurat tą cechę Islandczyków uwielbiam- potrafią być mili aż za bardzo:) No i idę oglądać to mieszkanie jak jakiś upośledzony, bo ktoś za mnie zadzwonił, no i wchodzę i już na wstępie widzę, że szyba w drzwiach wejściowych wybita i wsadzona dykta. Poprzedni ludzie jak się wyprowadzali wybili. No i co z tego? Co ja mam Ci tą szybę wprawić?! I może by to wszystko miało ręce i nogi, ale nie posprzątane wogóle, miejsca na futryny puste i wystają jakieś kikuty. Generalnie się na luksusy nie nastawiam, choć chciałbym, no ale bez przesady. Gościu chce wynająć mieszkanie i ani w nim nie posprzątał. Nawet światła nie miał. Mieszkanie numer 2. "W cenrtum, z ładnym widokiem". Boże, już patrzę na mapę i się nastawiam, że będzie tak chciałbym - widok na port Hafnarfjordur. Maila piszę po angielsku, pani odpisuje po Islandzku. Jarzę wszystko! Dzwonie. I nie wiem jak to się stało, ale całą rozmowę poprowadziłem po islandzku , nawet się nie zająknąłem, na wizytę umówiłem. Po rozłączenie zdałem sobie sprawę z mojego małego sukcesu, idę i się chwalę. Wszyscy dookoła mnie przekonują, że przecież ja mówię po Islandzku, musze tylko przestać używać angielskiego. Przez chwilę nawet w to wierzę co mówią. Za to też ich lubię. Pozytywne nastawienie do wszystkiego. No ale zachodzę pod ten domek, jakaś klitka może 30 metrowa ( w ogłoszneiu 50 ). Mieszkanie nawet fajne, właścicielka mnie dołuje bo więcej niż 20 lat nie ma. Nie wiem, czepiam się, ale zawsze mnie Ci młodzi gówniarze tu denerwują i dołują z tymi swoimi domami i samochodami. Ona by mi nawet wszystko zostawiła bo jej to nie potrzebne, jedzie do chłopaka na wschód bo tam dobrze zarabia. A ja tylko patrzę i rozglądam się za tym wspaniałym widokiem. Bo nic nie widzę. Mieszkanie na parterze i widok na ulicę, sam sobie niczego, ale mimo wszystko spodziewałem się czegoś innego. No tak. Bo okna wysokie i jest dużo światła. Nie za drogo. To co teraz wynająlem jest wieksze i za połowę tej ceny! Ja się wogóle targować nie umiem. Wiem, że ceny są takie, że po to żeby coś spuścić, ale ja po prostu nie umiem. Czemu nie dadzą ceny normalnej i nie do negocjacji? W mieszkaniu numer 3 się zakochałem. Koło mojego bloku przerabiają biura na mieszkania. Bo kryzys i nikt ich nie chce. Poza tym trzeba być z Islandii, żeby budować biurowce na końcu świata, na lawie, z dala od wszystkiego. No po prostu... Islandia jednym słowem. Mieszkanie piękne- duże, mnóstwo okien plus dwie przepiękne rzeczy: w salonie w suficie okno a w łazience, która była chyba większa od mojego pokoju teraz, który do małych nie należy, jacuzzi. Ok, trochę za drogie to było (ale tylko odrobinkę). Bo jednego mnie Islandia nauczyła. Nic nie dokładać na później, że będzie czas, że się dorobię. Wcale nie prawda. To była moja jedyna szansa na posiadanie jacuzzi kiedykolwiek prawdopodobnie i na okno w dachu. Ogromniaste okno w dachu, takie jakie zawsze chciałem. Dobrze, że Anka ze mną była bo dla mnie się już nic nie liczyło po tym oknie w dachu. Już tam mieszkałem po prostu, już nawet ludzi na Jacuzzi Party pozapraszałem, to miała być najlepsza impreza z pracy ever. No ale po czasie wyszło, że nie mogę mieć tam adresu zameldowania. Bo to biurowiec przerobiony i nie ma jeszcze pozwolenia, wszystko jest dopiero w toku. Już pominę to, że bez adresu zameldowania nie mam nic- ubezpieczenia i tym podobne. Nic mi się nie należy, bo nie jestem w rejestrze. Poza tym jak się już napaliłem że tam zamieszkam i gościu już to widział to mi nagle żaluje w oknach sam sobie kazał w Ikei kupić. Nie, to nie. I tym sposobem 2 tygodnie do przeprowadzki a ja jestem bezdomny. Mam już wizję, że sobie moją lodówkę i pralkę do sali gimnastycznej wstawię i będe mieszkał. Maja mnie w garażu przenocuje, Weronice dzieckiem będe się zajmował za kąt pod dachem. I na kłopoty oczywiście Maja Paja:) Ujmując to zwięźle każe przestać mi pierdolić, że jestem za bogaty chyba i że ona się tym zajmie. Dzień nie minął, dzwonie do mnie, bo ma wolne i każe po pracy do siebie przyjść. W gazecie lokalnej Hafnarfjordur mi ogłoszenie wyszukała. Jedno bez prysznica. Mówi, że mogę chodzić na basen. Myślę, że żartuje. Ona nie. Tylko 30000ISK (ale na zadupiu totalnym notabene). Mówię, niech spada. Ja znam tu takich Islandczyków, osobiście i nie, co nie mają łazienki i na basen chodzą, ale ja jestem z Polski i sobie tego nie wyobrażam. Nie. No to następne. Mówi, że dzwoni. Mówię, że dobra, tylko, że cena podejrzanie mała i że niech się wpierw zapyta czy jest prysznic. No jest. Gatka szmatka, po 5 minutach postanowione, oglądać idziemy. Nawet się nie zorientowałem kiedy wnuczkę swoją ubrała i już w jej samochodzie jesteśmy. Jeszce tylko parę uwag technicznych, ja ich zna to znaczy że spox, jak nie to znaczy, że "kryminaliści" i spadamy. Zna! Wchodzę. Oglądamy. Reklama z mojej osoby Maji pełna. Ja miło zaskoczony. Trochę żal mi bo takie małe, ale może Maja Paja ma rację i za wysokie progi to wszystko było? Czuje się jak przy kupnie samochodu z Mają. Najpierw bierzemy, potem oglądamy. Ale na pierwszy rzut oka spox, więc podpisuje w końcu ten kontrakt i udaję szczęśliwego a w głębi duszy płaczę. I poraz kolejny Maja mi za mamę na Islandii robiła:) I tak już czekam teraz do tej przeprowadzki do końca nie wiedząc czego chcę. Chciałem to odmalować, ale zrobią to sami. Przynajmniej tyle.
piątek, 20 marca 2009
niedziela, 15 marca 2009
sobota, 14 marca 2009
piątek, 13 marca 2009
Jutro Są Moje Urodziny.
Ile lat skończysz jutro- zapytała sześcioletnia dziewczynka?
26- odpowiedział solenizant.
O, moja mama ma 28 lat- powiedziała sześcioletnia dziewczynka.
Ok.- powiedział solenizant.
A moja mama ma 27 lat- powiedziała druga sześcioletnia dziewczynka.
Ok...?- powiedział solenizant.
A moja mama ma 25 lat!- powiedziała trzecia sześcioletnia dziewczynka.
OK!...- powiedział solenizant.
Nawet nie mam czasu na depresje urodzinową, bo mam depresję na bezdomnego.
26- odpowiedział solenizant.
O, moja mama ma 28 lat- powiedziała sześcioletnia dziewczynka.
Ok.- powiedział solenizant.
A moja mama ma 27 lat- powiedziała druga sześcioletnia dziewczynka.
Ok...?- powiedział solenizant.
A moja mama ma 25 lat!- powiedziała trzecia sześcioletnia dziewczynka.
OK!...- powiedział solenizant.
Nawet nie mam czasu na depresje urodzinową, bo mam depresję na bezdomnego.
środa, 11 marca 2009
Poza tym boje się, bo do bloku obok wporwadzili się ludzie z Hell`s Angels. Policja ciągle tam przejeżdża. Większość nich deportowano na lotnisku i wysłano z powrotem do USA, ale trzem laksom się udało. I jak to mówi Maja Paja tak jak nie wszyscy Islandczycy są źli, tak nie wszyscy z gangu Hell Angels są źli:)
piątek, 6 marca 2009
Mamy teraz ten etap pogodowy, że gdy jest bezchmurna pogoda i wychodzi sie z pracy i wsiada do samochodu to nic nie widać przez Słońce. Bez okularów przeciwsłonecznych ani rusz. Może to dziwne, że na Islandii, no ale tak jest- oślepia niemiłosiernie.
Tymczasem w gospodarce nadal po staremu czyli dobrze- niedobrze. Dobrze, bo zasiłek minimalny jest taki sam jak pensja przy kasie w supermarkecie, źle, bo już ponad 16000 osób go pobiera i nie wiem na ile starczy im kasy. Państwo najchętniej by wszystkich bezrobotnych wysłało do Norwegii lub Kanady na przetrzymanie. Dobrze, bo w końcu przestaną się aż tak nam dziwić, źle, bo jednak troche mi ich szkoda mimo wszystko, poza tym wydaje mi się jakby ktoś już trzymał zapaloną zaplniczkę przy loncie z dynamitem i wybuchną jakieś akcje rasistowskie, że im obcokrajowcy pracę zabierają. Takie historie jak wszedzie indziej, czyli głupcy się zawsze znajdą jak jest nie wszystko cacy.
Tymczasem w gospodarce nadal po staremu czyli dobrze- niedobrze. Dobrze, bo zasiłek minimalny jest taki sam jak pensja przy kasie w supermarkecie, źle, bo już ponad 16000 osób go pobiera i nie wiem na ile starczy im kasy. Państwo najchętniej by wszystkich bezrobotnych wysłało do Norwegii lub Kanady na przetrzymanie. Dobrze, bo w końcu przestaną się aż tak nam dziwić, źle, bo jednak troche mi ich szkoda mimo wszystko, poza tym wydaje mi się jakby ktoś już trzymał zapaloną zaplniczkę przy loncie z dynamitem i wybuchną jakieś akcje rasistowskie, że im obcokrajowcy pracę zabierają. Takie historie jak wszedzie indziej, czyli głupcy się zawsze znajdą jak jest nie wszystko cacy.
niedziela, 1 marca 2009
Ja tu bzdrury wypisuje, nie potrafię zmusić się do czytania postów z przed roku albo jeszcze późniejszych. Po prostu nie mogę. Jakby to wogóle nie działo się w tym kraju, jakbym ja to nie był ja ten teraz. Jak ten blog w jakiś sposób nie zniknie to może kiedyś, za wiele lat się zmuszę i przeczytam. Oglądam na Face Book`u zdjęcia Helgiego z Australii i mu zazdroszczę- tego Słońca, tych kangurów i wogóle. Tam mnie wtedy bierze chęć zrobić to sobie jeszcze raz ;)- spakować plecak, wziąć trochę EURO, kupić bilet i gdzieś polecieć. Nie zrobie tego teraz, być może nigdy tego nie zrobię, ale naprawdę nie widzę większych trudności żeby mi coś odjebało. Chciałbym się z nim spotkać jak już wróci. On nigdy nie był normlanym Islandczykiem, a teraz już na pewno jest innym człowiekiem. Podróże kształcą.
Wyszedłem wczoraj z supermarketu, wsiadam do samochodu, przejżdżam koło piekarni i widzę jakiegoś 3 letniego brzdąca majstrujacego coś przy drzwiach. Chciał on zablokować drzwi od piekarni pudełkiem tekturowym i męczył się i kombinował przy tym przeokropnie. Oczywiście trzeba być Hilmirem Gauti, żeby się takim czymś frasować. No i patrzę się tak na niego co kombinuję, aż w końcu mu trąpie i macham. Trochę go to chyba zaskoczyło i na poczatku był zdezorientowany, ale tylko po przez chwilę, bo zaraz wszystko zatrybił i uśmiecha się i biegnie w moją stronę. Ja oczywiście najpierw robię, a potem myślę, w 80% przypadkach, więc z przerażeniem w oczach pokazuje mu "stop, bo przecież zaraz wejdzie mi na drogę, nie daj Boże coś go przejedzie, załamie się i w dodatku z tego pewnie nie wytłumaczę. No ale zatrzymał się, uśmiechnął tak jak może usmiechnąć się tylko 3- letnie dziecko, powiedział "haj", ja odpowiedziałem, no i ruszam. A on za mną na tym chodniku podąża. W międzyczasie zrobił się już mały sznurek samochodów za mną, ale syndrom małej wsi działa nadal- nikt nie zatrąbi, pogadać można, a zwłaszcza, że to dziecko jeszcze. Wieć mówię mu, żeby już poszedł do mamy, on pokazuje, że "tam", w piekarni, ja mówię, że "w rzeczy samej", no i w podskokach leci w pokazane wcześniej miejsce, co spowodowało, że mogłem rozładować powstały z mojej winy korek. I tak sobie o tym piszę, bo to po prostu było przezabawne, smieszne i miłe i poprawiło mi humor na cały dzień. Taki moment, iskierka i wierzysz, że w sumie to możesz tu zostać na całe życie i nic wielkiego się nie stanie. Poza tym Hilmir jest wyjatkowym dzieckiem. Ma 3 lata, ale ja zawsze o tym zapominam i myślę, że ma 4 lata. W przedszkolu posądzają go o ADHD i robią mu różne testy, ale ja wiem, że to nie prawda i wiem jaki bedzie wynik tych testów. Hilmir jest po prostu za inteligentny i się nudzi w tym przedszkolu i swojej grupie.
W piatek byłem też z 5 letnimi dziewczynkami w bibliotece oddać stare i wypożyczyć nowe książki. Spotkaliśmy po drodze jakiś panów z Polski, no i tam jedna z nich do niego, że "palenie zabronione oj oj oj' i grozi palcem. Znowu wyszło jakie te islandzkie bachory są rozproszone i nie rozumiem dlaczego tak sobie pomyślał, bo się tak miło uśmiechnęła jak to mówiła, powiedziała mu prawdę, no i on wogóle nie zrozumiał co ona powiedziała, więc...
W sobotę wwieczorem grałem w "Tabu". Polecam wszystkim spróbować. Mama Ani wysłała z Polski. Razem z kiełbasą "krakowską" i domowej roboty dżemem. Ubawu co nie miara przy tym. Ja niestety potrzebował snu już koło północy. Poprzednia noc dała o sobie znać, tymbardziej, że w sb rano muszę wcześnie wstawać. To bedzie ciężki miesiąc.
W piatek byłem też z 5 letnimi dziewczynkami w bibliotece oddać stare i wypożyczyć nowe książki. Spotkaliśmy po drodze jakiś panów z Polski, no i tam jedna z nich do niego, że "palenie zabronione oj oj oj' i grozi palcem. Znowu wyszło jakie te islandzkie bachory są rozproszone i nie rozumiem dlaczego tak sobie pomyślał, bo się tak miło uśmiechnęła jak to mówiła, powiedziała mu prawdę, no i on wogóle nie zrozumiał co ona powiedziała, więc...
W sobotę wwieczorem grałem w "Tabu". Polecam wszystkim spróbować. Mama Ani wysłała z Polski. Razem z kiełbasą "krakowską" i domowej roboty dżemem. Ubawu co nie miara przy tym. Ja niestety potrzebował snu już koło północy. Poprzednia noc dała o sobie znać, tymbardziej, że w sb rano muszę wcześnie wstawać. To bedzie ciężki miesiąc.
sobota, 28 lutego 2009
Przez przypadek bardzo byłem odpowiedzialny na imprezie za... konkursy. No kurde, trzeba coś wymyślić. No i odbył się międzyinnymi konkurs taneczny. Jakoś tak szczególnie nie miałem czasu żeby się nad tym konkursem zastanawiać. No i w końcu trzeba było to zatańczyć do muzyki... Bjork:-) Ale ale... wcale nie było tak prosto jak się wszystkim wydaje, bo czy ktoś kiedyś tańczył do pisoenki "Declare Independance", "Pluto", "Hunter", "The pleasure is mine" albo "Where is the line"? Zwłaszcza jak wszyscy byli już po dopwiedniej ilości alkoholu. Wogóle impreza była w porcie w Hafnarfjordur i jestem bardzo zdziwiony, że się nikt nie utopił w czasie wycieczki na łódki, które były przycumowane obok tej islandzkiej remizy:)
piątek, 27 lutego 2009
wtorek, 24 lutego 2009
No jak już jesteśmy tak przy tych piosenkach...
To jest piosenka dla przedszkolaków, która ma ich zachęcić do zjedzenia całego posiłku. Dobra do śpiewania przed posilkiem ma się rozumieć.
A poniżej wogóle jakieś przedszkole, pewnie gdzieś w Reykjawiku, znalezione przypadkowo na You Tube:
I gdyby ktoś jeszcze nie wiedział: "Lazy Town" jest z Islandii!!! I co drugie dziecko chodzi tu w takim niebieskim stroju:
A tu po polsku: :-)
To jest piosenka dla przedszkolaków, która ma ich zachęcić do zjedzenia całego posiłku. Dobra do śpiewania przed posilkiem ma się rozumieć.
A poniżej wogóle jakieś przedszkole, pewnie gdzieś w Reykjawiku, znalezione przypadkowo na You Tube:
I gdyby ktoś jeszcze nie wiedział: "Lazy Town" jest z Islandii!!! I co drugie dziecko chodzi tu w takim niebieskim stroju:
A tu po polsku: :-)
6
6 powodów dla których lubię Islandię:
1. Bo jest Ania i przy niej wszystko wydaje się banalnie proste.
2. Bo jest Adam. I po prostu jest.
3. Bo jest Weronika, która pierdoli jakiekolwiek konwenanse i wprowadza Islandczyków w konsternacje przynajmniej raz dziennie.
4. Bo Eyglo nie ma psychy i jest naprawdę moim przyjacielem.
5. Bo Maja Paja zdecydowanie tylko w paszporcie ma że jest Islandzką, ale jest zdecydowanie innej planety i jako jedyna ma wszystko w tyle i mówi wszystkim Islandczykom co o nich myśli.
6. Bo moja szefowa, jak kucharka zaczeła sie intersować moją pensją, to ją wzięła na dywanik i kazała zmienić niezmienialne już od póltora roku menu w pracy, żeby się w końcu czymś innym zajęła.
1. Bo jest Ania i przy niej wszystko wydaje się banalnie proste.
2. Bo jest Adam. I po prostu jest.
3. Bo jest Weronika, która pierdoli jakiekolwiek konwenanse i wprowadza Islandczyków w konsternacje przynajmniej raz dziennie.
4. Bo Eyglo nie ma psychy i jest naprawdę moim przyjacielem.
5. Bo Maja Paja zdecydowanie tylko w paszporcie ma że jest Islandzką, ale jest zdecydowanie innej planety i jako jedyna ma wszystko w tyle i mówi wszystkim Islandczykom co o nich myśli.
6. Bo moja szefowa, jak kucharka zaczeła sie intersować moją pensją, to ją wzięła na dywanik i kazała zmienić niezmienialne już od póltora roku menu w pracy, żeby się w końcu czymś innym zajęła.
Apena, która była dziś ze mną i z powodu swojego wieku dołuje mnie i Eyglo, miała dziś przerąbane. No bo ona wegetarianka, a na obiad zupa do której trzeba pokroić owcę. No ja ją już wyręczyłem, ale i tak. Zajadałem się tą owcą niesłychanie z dziećmi, a ona musiała to ścierpieć i się przyglądać. I tak mi żal jej było trochę, a jeszcze nie potrafiłem zrobić nic żeby jej ulżyć.
Kostium już na jutro gotowy. Przygotowania pełną parą cały dzień. Peruka za 3000 ISK!!! 100złoty za perukę, którą potem zostawię do zabawy dzieciom! 1000 koron zęby. Pelerynę pożyczę z przedszkola, paznokcie mam już na czarno pomalowane. Nie wiedziałem, że to takie fajne, wygladam jak pół Marylin Manson. Jeszcze tylko rano w pracy Weronika makijaż mi zrobi i tylko nie wiem jeszcze do końca kim będe. Chyba... ojcem Draculi?! Definitywnie z tyłka wyjęte, ale już wszyscy wiedzą że jem niegrzeczne dzieci, so be aware.
Kostium już na jutro gotowy. Przygotowania pełną parą cały dzień. Peruka za 3000 ISK!!! 100złoty za perukę, którą potem zostawię do zabawy dzieciom! 1000 koron zęby. Pelerynę pożyczę z przedszkola, paznokcie mam już na czarno pomalowane. Nie wiedziałem, że to takie fajne, wygladam jak pół Marylin Manson. Jeszcze tylko rano w pracy Weronika makijaż mi zrobi i tylko nie wiem jeszcze do końca kim będe. Chyba... ojcem Draculi?! Definitywnie z tyłka wyjęte, ale już wszyscy wiedzą że jem niegrzeczne dzieci, so be aware.
poniedziałek, 23 lutego 2009
Sezon na tęcze się rozpoczął. Definitywnie idzie wiosna. Rozpieszczała zima w tym roku, nie ma co. Na wakacyjny hit czekamy. Oto ten z poprzedniego roku:
Generalnie o tym, że jakaś Islandka zrobiła go w ch... i przez to zwiał na Bahamę i jest taki cool, bo ma ją z tyłu i nie tęskni... podobno. I na imprezach z pracy i w przedszkolu nawet, co ja przez ten kawałek przeżyłem:-) Dlatego z utęsknieniem czekam na tegoroczny wakacyjny hit. Liczę, że Pall Oscar mnie nie zawiedzie:
I żeby było śmieszniej Islandia jest w pierwszej dziesiątce krajów, które chciałoby się zobaczyć według tam jakiegoś rankingu w USA i najwięcej punktów zdobyła w kategorii muzyka. No i nasłuchają się ludzie Bjork i Sigur Ros, a i tak ma się to nijak to tutejszych list przebojów. Ale spoko, ja też byłem zmiażdżony jak tu przyjechałem. Notabene Pall Oscar się nie dawno w gazecie zadeklarował, że męża szuka. Wszystkich chętnych zapraszamy. Trochę późno mu się zebrało, tak pod 40-tkę. No i miałem nadzieję, że się u mojego kucharza na imprezie zjawi i jakiesz było moje nieodżałowanie że nic z tego.
Tutaj w 21 sekundzie między innymi mojego kucharza widać. Nie przyglądałem się temu filmowi, bo jeszcze siebie gdzieś tam znajdę. Tzn. nie, że na platformie;-), ale gdzieś tam wkoło się kręciłem wtedy:-)
Generalnie o tym, że jakaś Islandka zrobiła go w ch... i przez to zwiał na Bahamę i jest taki cool, bo ma ją z tyłu i nie tęskni... podobno. I na imprezach z pracy i w przedszkolu nawet, co ja przez ten kawałek przeżyłem:-) Dlatego z utęsknieniem czekam na tegoroczny wakacyjny hit. Liczę, że Pall Oscar mnie nie zawiedzie:
I żeby było śmieszniej Islandia jest w pierwszej dziesiątce krajów, które chciałoby się zobaczyć według tam jakiegoś rankingu w USA i najwięcej punktów zdobyła w kategorii muzyka. No i nasłuchają się ludzie Bjork i Sigur Ros, a i tak ma się to nijak to tutejszych list przebojów. Ale spoko, ja też byłem zmiażdżony jak tu przyjechałem. Notabene Pall Oscar się nie dawno w gazecie zadeklarował, że męża szuka. Wszystkich chętnych zapraszamy. Trochę późno mu się zebrało, tak pod 40-tkę. No i miałem nadzieję, że się u mojego kucharza na imprezie zjawi i jakiesz było moje nieodżałowanie że nic z tego.
Tutaj w 21 sekundzie między innymi mojego kucharza widać. Nie przyglądałem się temu filmowi, bo jeszcze siebie gdzieś tam znajdę. Tzn. nie, że na platformie;-), ale gdzieś tam wkoło się kręciłem wtedy:-)
niedziela, 22 lutego 2009
Byłem na imprezie w centrum. Kryzys chyba. Ludzi mało. Piwo podrożało. Eyglo z pracy spotkałem. Tak chyba być musiało. Uzgodniliśmy, że jak mnie rodzice odwiedzą to zrobimy wspólny obiad, bo jej tata ma dziewczynę z Polski. No i ma ją już strasznie długo, więc wygląda na to, że to coś poważnego, a że moi rodzice po angielsku nie bardzo to będzie bardziej znośnie. Dziś na Islandii Dzień Kobiet, jutro Tłusty Poniedziałek. Ale ja od jutra nie wiem. Od mojego przyjazdu na Islandię utyłem 10 kilo. Bez przesady. Jeszcze trochę i będe jak te niektóre potężne kobiety tutaj pływał cały we własny tłuszczu. Na basen bym poszedł, ale nie czuje się jeszcze odpowiednio by prowadzić samochód. Spacer z Anią koło bloku musi wystarczyć.
sobota, 21 lutego 2009
Jeszcze troche, jeszcze chwilka i znowu cała Islandia oszaleje na punkcie Eurowizji, a ja się będe zastanawiał łot de fak!
Nie wiem, w porównaniu z tandetnością kawałka sprzed roku jakoś nie rokujemy temu utworowi szczególnej kariery tutaj:
I tak sobie myślę, że do kryzysu i pogrzebania Islandii potrzeba nam tylko wygranej w Eurowizji i organizacji konkursu. Jakoś nie wyobrażam sobie dumnych Islandczyków mówiących, że nie podołają i nie mają pieniędzy. Ubaw byłby co nie miara. Już to widzę. Chyba znienawidziliby ten konkurs raz na zawsze. Ja miałbym spokój w maju i dobrze:)
Nie wiem, w porównaniu z tandetnością kawałka sprzed roku jakoś nie rokujemy temu utworowi szczególnej kariery tutaj:
I tak sobie myślę, że do kryzysu i pogrzebania Islandii potrzeba nam tylko wygranej w Eurowizji i organizacji konkursu. Jakoś nie wyobrażam sobie dumnych Islandczyków mówiących, że nie podołają i nie mają pieniędzy. Ubaw byłby co nie miara. Już to widzę. Chyba znienawidziliby ten konkurs raz na zawsze. Ja miałbym spokój w maju i dobrze:)
piątek, 20 lutego 2009
środa, 18 lutego 2009
4 powody dzisiejsze dlaczego lubię Islandię:
1. Bo można być schizofrenikiem, leczyć się w szpitalu 2 lata, brać leki, a mimo to z dziećmi pracować.
2. Bo można brać 2 lata kokainę, wyleczyć się i z dziećmi potem pracować.
3. Bo można bez problemu o tym powiedzieć i nie wywoływać skandalu ani konsternacji.
4. Bo można być menadżerem wielkiej, jak na Islandię, korporacji, ale gdy trzeba bez problemu stać się mechanikiem samochodwym w tydzień.
1. Bo można być schizofrenikiem, leczyć się w szpitalu 2 lata, brać leki, a mimo to z dziećmi pracować.
2. Bo można brać 2 lata kokainę, wyleczyć się i z dziećmi potem pracować.
3. Bo można bez problemu o tym powiedzieć i nie wywoływać skandalu ani konsternacji.
4. Bo można być menadżerem wielkiej, jak na Islandię, korporacji, ale gdy trzeba bez problemu stać się mechanikiem samochodwym w tydzień.
Byłem na islandzkim i mieliśmy zadanie domowe- wstawić czasowniki w poprawnej formie. No i czyta irytująca mnie generalnie swoim zachowaniem laska z Tajlandii. No i czyta, czyta i wszystko źle. no i generalnie się wkurza, ze jak to tak, bo ona w szkole jako pomocnica nauczycielki pracuje i ona jej pomagała to zrobić. No i ta nasza nauczycielka tak jej słucha i nie dowierza i nazwisko i imię tej nauczycielki bierze, żeby do niej zadzwonić, bo moze generalnie ta pani nie powinna z dziećmi pracować...
Moje posty nie mogą być poprawnie po polsku, gdyz w zalezności z jakiego komputera piszę nie mam pewnych liter. W pracy wogóle nie mam polskich liter, w Internet Explorer nie mogę zrobić litery "z z kropką :-)", w Operze nie mogę zrobić "ł" i "ć"i takie inne wariacje jeszcze, w zalezności od sprzętu.
http://baraklara.123.is/ Oto blog mojej koleżanki z pracy, 21- letniej dziewczyny imieniem Bara, przyszłej pani inżynier dorabiającej popołudniami w przedszkolu. I tam taki post o ostatniej imprezie się znajduję. Słowo w słowo nie przetłumaczę, ale piszę między innymi, ze na początku to wogóle myślala, że z imprezy zaraz wyjdzie, bo nudne będzie, a tu się okazalo, że taka niespodzianka. Ze ludzie piją jak szaleni a plotkują tak, że się czuła jak w 10 klasie albo w pierwszej liceum i że genralnie tak się to wszystko ze sobą pomiksowało, że na miejscu niektórych osób to by się w pracy w poniedziałek nie pokazywała i wzięła wolne. Uspokoiło mnie to, bo może też kogoś islandzkiego, oprócz mnie, dziwi i śmieszy to wszystko. Zmartwiło, bo może to ja powinienem wziąść wolne?...
Eyglo mi dziś mówi, że za 6 miesięcy 37 lat kończy. Każe się jej zamknąć, bo ja też nie młodnieje, a kolejne urodziny mam już za miesiąc (akurat jak bedzie powtórka imprezy u Weroniki). Do depresji doprowadza mnie Apena pracująca na pół etatu, bo ona dopiero 18 lat. eyglo poinformowana też dostaje depresji. Wszystko rozgrywa się na Face Book`u, więc od razy wiemy że Hugborg jest "in relationship" znowu. Od razu zgaduje, że na wspólne żarcie dlatego się za tydzień nie wybierze z nami, bo ma dla kogo czas poświęcać. Restauracje gdzie pójdziemy już 3 raz zmieniamy- bo za drogo, bo za dużo pijaków, bo za nudno. Staneło na centrum w Hafnarfjordur, co mnie i Eyglo o dreszcze przyprawia, gdyz NIBY GDZIE? Jedna restauracja na krzyz, tu jak na wiosce, moze ładnej wiosce, ale zycia nocnego nie ma, więc się nie oszukujemy juz na wstępie, że do Downtown w Reykjaviku nie pójdziemy po tej kolacji z winem. Tak, owszem, w miedzyczasie zdarza nam się pracować i nad sprawiedliwością dziejową zastanawiać. Nikt, dosłownie nikt, jeszcze pół roku temu w przedszkolu pracować nie chciał, a teraz to czasami można odnieść wrażenie, ze to jedyna branza, której kryzys nie dotknął.
Eyglo mi dziś mówi, że za 6 miesięcy 37 lat kończy. Każe się jej zamknąć, bo ja też nie młodnieje, a kolejne urodziny mam już za miesiąc (akurat jak bedzie powtórka imprezy u Weroniki). Do depresji doprowadza mnie Apena pracująca na pół etatu, bo ona dopiero 18 lat. eyglo poinformowana też dostaje depresji. Wszystko rozgrywa się na Face Book`u, więc od razy wiemy że Hugborg jest "in relationship" znowu. Od razu zgaduje, że na wspólne żarcie dlatego się za tydzień nie wybierze z nami, bo ma dla kogo czas poświęcać. Restauracje gdzie pójdziemy już 3 raz zmieniamy- bo za drogo, bo za dużo pijaków, bo za nudno. Staneło na centrum w Hafnarfjordur, co mnie i Eyglo o dreszcze przyprawia, gdyz NIBY GDZIE? Jedna restauracja na krzyz, tu jak na wiosce, moze ładnej wiosce, ale zycia nocnego nie ma, więc się nie oszukujemy juz na wstępie, że do Downtown w Reykjaviku nie pójdziemy po tej kolacji z winem. Tak, owszem, w miedzyczasie zdarza nam się pracować i nad sprawiedliwością dziejową zastanawiać. Nikt, dosłownie nikt, jeszcze pół roku temu w przedszkolu pracować nie chciał, a teraz to czasami można odnieść wrażenie, ze to jedyna branza, której kryzys nie dotknął.
poniedziałek, 16 lutego 2009
Gossip Folks!
Weekend uplynal w zasadzie przezabawnie. Najpierw impreza u Weroniki w domu, potem na drugi dzien urodziny Pacasa. U Weroniki wielka konsternacja, bo sie za malo kolo eyglo krece, a wczesniej to wyszedlem nie dlatego, ze musze jutro o 8 wstac, ale dlatego, ze sie obrazilem ze Weronika tanczy z Orrim. I wszystko to takie z dupy wziete i juz nie wiem czy sie smiac z tego wszystkiego czy plakac i nie wiem juz co jest nie tak z tymi ludzmi w tym kraju, ale cos zdecydowanie jest. U Pacasa z kolei full exclusive, ludzi multum, wszycy ubrani w jakies najmodzniejsze ciuchy. Pacas slawny to i TV i gazety byly. Maz spiewal Pacasowi piosenki milosne, a Pacas stal i sie wzruszal. I wszystko to bylo takie zwyczajnie smieszne, ale chyba tylko dla mnie, bo wszyscy tacy powazni byli i wogole podczas tego wykonania. A ja po prostu myslalem ze snie jak to wszystkow idzialem. I tak mi zwyczajnie chodzi tlyko o to, ze jak bym sie na jego miejscu na takie wystapienie publiczne chyba nie zdecydowal. Ale w sumie co ja tam wiem jakbym musial. Pojechalem z Maja Paja tam i tak sie teraz zastanawiam czy nie bede o mnie i o niej tez plotkowac. Maz na morzu, a my razem fru na impreze. W kazdym razie impreza roku zaliczona. I zaczyna mi sie coraz bardziej tak po ludzku zal tych ludzi robic. I ciesze sie, ze Polacy nie sa tacy i chocby oni tu i 500 lat jeszcze zyli do naszego poziomu zachowania nie dojda. Brakuje mi polskiej kultury i inteligentnej rozmowy czasami bardzo. Musze znalezc jakis powod powazny zeby tu zostac, inaczej zmywam sie stad zaraz jak sie tylko kryzys skonczy.
piątek, 13 lutego 2009
środa, 11 lutego 2009
Zebralo nam sie na zorze wczoraj. Po tych pieknych nad miastem dzien wczesniej chcialo sie wiecej. Nawet na necie pogode sprawdzilismy i wyszlo, ze szanse male, jesli wogole. No i niestety nic. ale pojechalismy pod latarnie i sie okazalo, ze nie my jedyni sie wybralismy w andziei, ze cos zobaczymy. Ciekawilo mnie tylko ile z tych osob tez sparwdzilo pogode na necie i sie ludzilo ze cos z tego bedzie... Poza tym wiele argumantow bylo za- zimno (-9C), i ladna pogoda.
Zapowiada sie "pracowity" weekend. Najpierw w piatek impreza z pracu "under 30", ktora w koncu przeksztalcila sie w impreze ogolna dla wszystkich. I mailem w tym swoj nie maly udzial. Pepla ze mnie i tyle. Choc na swoja obrone mam, ze nie wiedzialem, ze to tajemnica przed wszystkimi co maja wiecej niz 30 lat. Ja tego nie jarze. Nawet jakbym sie dowiedzial, ze jest taka impreza to bym sie na nia nie wpraszal skoro mnie nie chca. Ale mimo wszystko mialem nadzieje, ze pare osob starszych sie wprosi, bo co to na przyklad za impreza z pracy bez Eyglo? Ale musze sie oszczedzac bardzo bo w sb rano mam cos waznego do zrobienia. To moje zajecie dodatkowe, takie darmowe, jedyne o ktorym tu nie pisze. Moze kiedys.
W sobote za to bedzie sie dzialo. Moj kucharz urzadza 50 urodziny w sobote. Wszyscy zaproszeni. Chyba pojde. Jak wytrzymam. ale szkoa nie byc na takiej imprezie. Bedzie tyle znanych osob prawdopodobnie, bo Pacas to nei byle kto, ale bardzo znana osoba na Islandii, o ktorej plotkarska gazeta pisze przynajmniej raz na dwa tygodnie. Ostatnio wyliczyli mu, ze ze swoim mezem maja przychody rzedu 1 500 000ISK razem. jakos wierzyc mi sie w to nie chce. Moze zdarzyl sie miesiac ze tyle mieli po tym calym reality show i wogole, ale zeby tak co miesiac to nie bardzo.
wogole przepasc pomiedzy zarobkami celbrytow, a normalnymi ludzmi jest tutaj dal mnie wsozkujaco niska (jesli porownam to z Polska). Pacas to taki wyjatek. Na przyklas gosciu z zespolu EUROBAND zarabia miesiecznie 440 000ISK. to naprawde nie wiele. No nie malo, ale i nie wiele. Zwazywszy ze to taka nasza Doda czy Wisniewski a srednia pensja na Islandii to gdzie w granicach 300 000ISK.
Zapowiada sie "pracowity" weekend. Najpierw w piatek impreza z pracu "under 30", ktora w koncu przeksztalcila sie w impreze ogolna dla wszystkich. I mailem w tym swoj nie maly udzial. Pepla ze mnie i tyle. Choc na swoja obrone mam, ze nie wiedzialem, ze to tajemnica przed wszystkimi co maja wiecej niz 30 lat. Ja tego nie jarze. Nawet jakbym sie dowiedzial, ze jest taka impreza to bym sie na nia nie wpraszal skoro mnie nie chca. Ale mimo wszystko mialem nadzieje, ze pare osob starszych sie wprosi, bo co to na przyklad za impreza z pracy bez Eyglo? Ale musze sie oszczedzac bardzo bo w sb rano mam cos waznego do zrobienia. To moje zajecie dodatkowe, takie darmowe, jedyne o ktorym tu nie pisze. Moze kiedys.
W sobote za to bedzie sie dzialo. Moj kucharz urzadza 50 urodziny w sobote. Wszyscy zaproszeni. Chyba pojde. Jak wytrzymam. ale szkoa nie byc na takiej imprezie. Bedzie tyle znanych osob prawdopodobnie, bo Pacas to nei byle kto, ale bardzo znana osoba na Islandii, o ktorej plotkarska gazeta pisze przynajmniej raz na dwa tygodnie. Ostatnio wyliczyli mu, ze ze swoim mezem maja przychody rzedu 1 500 000ISK razem. jakos wierzyc mi sie w to nie chce. Moze zdarzyl sie miesiac ze tyle mieli po tym calym reality show i wogole, ale zeby tak co miesiac to nie bardzo.
wogole przepasc pomiedzy zarobkami celbrytow, a normalnymi ludzmi jest tutaj dal mnie wsozkujaco niska (jesli porownam to z Polska). Pacas to taki wyjatek. Na przyklas gosciu z zespolu EUROBAND zarabia miesiecznie 440 000ISK. to naprawde nie wiele. No nie malo, ale i nie wiele. Zwazywszy ze to taka nasza Doda czy Wisniewski a srednia pensja na Islandii to gdzie w granicach 300 000ISK.
wtorek, 10 lutego 2009
Zmobilizowalem sie wczoraj w koncu i pojechalem z Ania zrobic zdjecia panoramy Hafnarfjordur. Bo jasniej co dzien wiecej. Dzis o 8.40 wychodzilem do pracy i juz switalo. Kolo 20 to na dobra sprawa jest jeszcze jasno, wiec w koncu zrobi sie calkowicie jasno, ja tych zdjec nie zrobie. ale udalo sie. Przy okazji zobaczylem pierwsza w tym roku zorze. Tak ladnie zaczela pojawiac sie powoli nad portem. Byla przepieknie zielona i mienila sie na niebie. Potem zaczela tez pojawiac sie i w drugim miejscu i byly raptem dwie na niebie. Fajnie. bo juz sie balem, ze w tym roku nie zobacze zadnej.
A prezydent sie po 12 w radio tlumaczyl, ze zle go zrozumiali. To chyba dobrze, bo to ze niemcy wkurzeni to na pewno, ale i sami Islandczycy troche. Bo nie dosc ze Londym przepadl, to teraz do tego Berlin... poza tym ta ich duma narodowa... Cierpi...
A prezydent sie po 12 w radio tlumaczyl, ze zle go zrozumiali. To chyba dobrze, bo to ze niemcy wkurzeni to na pewno, ale i sami Islandczycy troche. Bo nie dosc ze Londym przepadl, to teraz do tego Berlin... poza tym ta ich duma narodowa... Cierpi...
Dzis moje inteligentne dzieci przyustawily sobie jezyk do lampy ulicznej i... nie mogly go odkleic. Krwi i lamentu bylo co nie miara. I zeby to jeden tylko. Atu czterej na raz. Myslalem ze sie posikam ze smiechu ze wszystkimi potem.
A prezydent Islandii powiedzial, ze nie pieniadze zdeponowane prze niemieckich klientow w bankach islandzkich nie beda oddane. Tak sie robi interesy na Islandii?...
A prezydent Islandii powiedzial, ze nie pieniadze zdeponowane prze niemieckich klientow w bankach islandzkich nie beda oddane. Tak sie robi interesy na Islandii?...
poniedziałek, 9 lutego 2009
Nie dosc, ze sobie te, to i nastepne wakacje w pewnym sensie zaplanowalem. Pod koniec maja 2009r. jedziemy za darmo na 4 dni do Pragi, aby zobaczyc jak to sie pracuje w przedszkolu w Czechach. Takie szkolenie, ktore pewnie skonczy sie przeokropnym piciem (ja sie po prostu nie oszukuje). Teraz tez na przelomie marca i kwietnia moglem jechac za darmo na szkolenie (trzeba miec dyplom nauczyciela zeby moc jechac) do Brimingham na 4 dni. I wielka, wielka szkoda, ale akurat na przelomie marca i kwietnia to mi wyjatkowo nie pasuje (bede musial zmieniac mieszkanie). 2 Marca mamy wolne bo jest szkolenie (mamy takie raz na 2, czasami poltora miesiaca). Takie ze gdzies jedziemy wszyscy za granice to co 3 lata, a takie ze sobie placisz i ci zwiazek zwraca potem za wszystko to jest pare w roku w roznych krajach i mozna jechac. Nastepne bedzie w Danii pod koniec maja. I co smieszniejsze, przyszlo zaproszenie w ktorym zaznaczono, ze wiedza doskonale w Danii w jak jestesmy ciezkiej sytuacji finansowej i ze specjalnie dla nas zrobili obnizona cene na wszytsko- tylko 275EUR za 4 dni. Do tego jest eolno szkolen tu na miejscu, an ktore wystarczy tylko sie zapisac i isc w czasie godzin pracy. Za darmo. Kryzys? Nie dla budzetowki. A wogole to szkoda gadac jak sie to porowna to Polski i tego jak sie traktuja nauczycieli u nas. Po prostu- biedni jeszcze jestesmy.
niedziela, 8 lutego 2009
Wymyśliłem sobie przed chwilą wakację. Z powodu kryzysu przedszkola wszystkie będą zamkniete miesiąc od 6 lipca, więc na poczatku lipca odwiedzą mnie rodzice, potem pojadę z nimi do Polski, potem z polski odwiedzę Agnieszkę w Irlandię, wróce do domu żeby pójechać z rodzicami do Warszawy na koncert Madonny, a potem wrócę do swojej drugiej ojczyzny pogrążonej w kryzysie. Ile z tego mi wypali? Nie wiem.
Wszedłem ostatnio w pracy na wyższy level. przyszła do mnie koleżanka i pyta się czy slyszałem co się działo w pokoju obok przed drzemką. "Byl totalny bajzel i nieporzadek!". Bo gdyby ktoś jeszcze nie wiedział to Islndczycy są najbardziej plotkujacym narodem na świecie! Przysięgam na wszystko, że tak jest. Itak oto nie świadomie jestem już tym "kul" wyrobionym pracownikiem, do którego można podejść i omówić najnowsze plotki i wpadki innych z dziećmi. Jestem w szoku.
Kryzys odczuwam, bo mi szefow jakiś facetów do pracy poprzyjmowała. Teraz już nie jestem rodzynkiem, ktoś się szwęda po moim terytorium ;-)..., ale jest tak niewymownie fajnie, że po pierwszym szoku stwierdzam, że powinno być nas jeszcze więcej. Jeden z nich to były inżynier zwolniony z pracy. Chyba się po pierwszej pensji załamie. Bedzie mu musiało być ciężko przestawić się do takiej pensji.
Kryzys odczuwam, bo mi szefow jakiś facetów do pracy poprzyjmowała. Teraz już nie jestem rodzynkiem, ktoś się szwęda po moim terytorium ;-)..., ale jest tak niewymownie fajnie, że po pierwszym szoku stwierdzam, że powinno być nas jeszcze więcej. Jeden z nich to były inżynier zwolniony z pracy. Chyba się po pierwszej pensji załamie. Bedzie mu musiało być ciężko przestawić się do takiej pensji.
piątek, 6 lutego 2009
środa, 4 lutego 2009
z GG
henry 20:20:40
joł
ciepał 20:20:59
jol
ciepał 20:21:03
boze
ciepał 20:21:05
czesc
henry 20:21:08
:)
ciepał 20:21:09
co tam?
henry 20:21:12
co tam?
henry 20:21:17
w porzadku
ciepał 20:21:22
hmm spoko
...
glownie po staremu ale spoko
henry 20:21:37
to chyba dobrze
ciepał 20:21:43
a ty jak tam slyszalem ze nie ciekawie u was?
henry 20:21:51
tam i tak podobno nieciekawie teraz
ciepał 20:22:04
gdzie tam?
henry 20:22:10
u ciebie
henry 20:22:11
:)
...
ciepał 20:22:51
:)
ciepał 20:23:18
a ty jakies nowosci?
henry 20:23:21
ja nie jestem ofiara kryzysu. No ale tak wyszlo. Duzo obcokrajowcow jest. W sierpniu ma wejsc ustawa, ze ci co nie sa w UE a nie beda miec pracy w sierpniu zostana deportowani- nie wazne ze maja kredyty czy dzieci tutaj. Wszyscy. Poza tym trudno znalezc prace, nie ma nigdzie nagodzin, czasami skracaja etaty, ludzie protestuja na ulicach... ale to tylko tak wyglada jak pisze strasznie.
henry 20:23:40
a czuje kryzys bo ludzie maja wiecej czasu dla swoich dzieci- przyprowadzaja je pozniej i odbieraja wczesniej z przedszkola. Juz ni krzycza i nie kaza im sie predko zbierac bo czasu nie ma na nic. Bo teraz jest czas. Widze ludzi jak jestem na dworze spacerujacych z wozkami w ciagu dnia. Dawniej nie bylo takich widkow. Wszyscy chca miec malolitrazowe samochody zamiast jeepow:)
henry 20:23:49
z zajebiscie bogatych stali się tylko bogaci
henry 20:24:04
chodze na silownie i na islandzki i to mi zajmuje cale dnie w tygodniu
...
henry 20:24:14
i nie mam sie kiedy wyspac
henry 20:24:23
jestem zxajety i malo mysle wiec spox:)
ciepał 20:25:02
ile ty piszesz :)
ciepał 20:25:10
masz toi wczesniej przygotowane:):):):)
ciepał 20:25:16
ciesze sie twoim szczesciem:)
henry 20:26:06
nie, ale wszyscy mnie pytaja jak odczuwam kryzys wiec juz prawie to umiem na pamiec
ciepał 20:26:31
:)
henry 20:27:40
juzby sie mogl skonczyc ten kryzys
henry 20:27:41
:)
ciepał 20:27:41
:):):)
ciepał 20:27:49
noo
ciepał 20:27:55
:0
joł
ciepał 20:20:59
jol
ciepał 20:21:03
boze
ciepał 20:21:05
czesc
henry 20:21:08
:)
ciepał 20:21:09
co tam?
henry 20:21:12
co tam?
henry 20:21:17
w porzadku
ciepał 20:21:22
hmm spoko
...
glownie po staremu ale spoko
henry 20:21:37
to chyba dobrze
ciepał 20:21:43
a ty jak tam slyszalem ze nie ciekawie u was?
henry 20:21:51
tam i tak podobno nieciekawie teraz
ciepał 20:22:04
gdzie tam?
henry 20:22:10
u ciebie
henry 20:22:11
:)
...
ciepał 20:22:51
:)
ciepał 20:23:18
a ty jakies nowosci?
henry 20:23:21
ja nie jestem ofiara kryzysu. No ale tak wyszlo. Duzo obcokrajowcow jest. W sierpniu ma wejsc ustawa, ze ci co nie sa w UE a nie beda miec pracy w sierpniu zostana deportowani- nie wazne ze maja kredyty czy dzieci tutaj. Wszyscy. Poza tym trudno znalezc prace, nie ma nigdzie nagodzin, czasami skracaja etaty, ludzie protestuja na ulicach... ale to tylko tak wyglada jak pisze strasznie.
henry 20:23:40
a czuje kryzys bo ludzie maja wiecej czasu dla swoich dzieci- przyprowadzaja je pozniej i odbieraja wczesniej z przedszkola. Juz ni krzycza i nie kaza im sie predko zbierac bo czasu nie ma na nic. Bo teraz jest czas. Widze ludzi jak jestem na dworze spacerujacych z wozkami w ciagu dnia. Dawniej nie bylo takich widkow. Wszyscy chca miec malolitrazowe samochody zamiast jeepow:)
henry 20:23:49
z zajebiscie bogatych stali się tylko bogaci
henry 20:24:04
chodze na silownie i na islandzki i to mi zajmuje cale dnie w tygodniu
...
henry 20:24:14
i nie mam sie kiedy wyspac
henry 20:24:23
jestem zxajety i malo mysle wiec spox:)
ciepał 20:25:02
ile ty piszesz :)
ciepał 20:25:10
masz toi wczesniej przygotowane:):):):)
ciepał 20:25:16
ciesze sie twoim szczesciem:)
henry 20:26:06
nie, ale wszyscy mnie pytaja jak odczuwam kryzys wiec juz prawie to umiem na pamiec
ciepał 20:26:31
:)
henry 20:27:40
juzby sie mogl skonczyc ten kryzys
henry 20:27:41
:)
ciepał 20:27:41
:):):)
ciepał 20:27:49
noo
ciepał 20:27:55
:0
piątek, 30 stycznia 2009
Dlaczego nigdy nie będe prawdziwym Islandczykiem? Dlatego że oni na pewno nic z tego nie rozumieją, dzielą nas lata świetlne:
tekst piosenki Cudzoziemka w raju kobiet - Hey
Cudzoziemka w raju kobiet
Za mądra dla głupich
A dla mądrych zbyt głupia
Zbyt ładna dla brzydkich
A dla ładnych za brzydka
Za gruba dla chudych
A dla grubych za chuda
Za łatwa dla trudnych
A dla łatwych za trudna
Zbyt czysta dla brudnych
A dla czystych za brudna
Zbyt szczecińska dla Warszawy
A dla Szczecina zbyt warszawska
Spróbuj się domyślić gdzie to mam?
No gdzie?
Dokładnie tam
Właśnie tam
Pan wygrał bon
A pani Fiat
autor słów utworu: K. Nosowska
kompozytor: P. Krawczyk
Ale jakoś nie jest mi z tego powodu smutno:)
tekst piosenki Cudzoziemka w raju kobiet - Hey
Cudzoziemka w raju kobiet
Za mądra dla głupich
A dla mądrych zbyt głupia
Zbyt ładna dla brzydkich
A dla ładnych za brzydka
Za gruba dla chudych
A dla grubych za chuda
Za łatwa dla trudnych
A dla łatwych za trudna
Zbyt czysta dla brudnych
A dla czystych za brudna
Zbyt szczecińska dla Warszawy
A dla Szczecina zbyt warszawska
Spróbuj się domyślić gdzie to mam?
No gdzie?
Dokładnie tam
Właśnie tam
Pan wygrał bon
A pani Fiat
autor słów utworu: K. Nosowska
kompozytor: P. Krawczyk
Ale jakoś nie jest mi z tego powodu smutno:)
środa, 28 stycznia 2009
Trochę mnie kusiło, żeby pieniadze do Londynu zabrać jeszcze z Islandii, ale miało być już wszystko OK z wypłatami i wogóle człowiek nie miał czasu iść w tygodniu do banku czynnego do godziny 16.00. No i pojechał tak w nieznane, wylądował na Stansted, udał się do bankomatu, a tam nic- "proszę się skontakotwać ze swoim bankiem". Karta debetowa, kredytowa, nic. 3 funty w kieszeni z poprzedniej wizyty, byloby ironią losu utknąć 3 dni na lotnisku. No więc idę kupić bilety, udaję głupiego, nie mogę z panią się dogadać na kiedy to mi ten bilet powortny na lotnisko potrzeba z Victoria Street, ale jakoś się to kręci i przychodzi czas płacenia. Wkłada pani kartę do czytnika i nic. Error. Patrzy już na mnie podejrzanie. Jeszcze raz. Nic. Ogląda tą kartę. Error. Tak, z Islandii ta karta. No dobra, okradliśmy trochę Twoich ziomków, ale nie patrz tak na mnie, ja tam tylko mieszkam, nawet nie jestem Islandczykiem. Błagam o ponowne spróbowanie. Już się pocę. Wzywam boga jeśli istnieje. Poszło. Przynajmniej coś mi się w życiu wyjaśniło. Uradowany swoim biletem lecę jeszcze raz do bankomatu, może teraz się uda. O jakież było moje zawiedzenie. Raz, drugi, trzeci. Karta debetowa. Nic. To może tak po 10 funtów. Poszło raz, drugi, trzeci. To może teraz 20 funtów. Brak pokory gubi mnie. Nie da się. Chcę wrócić do 10 funtów znowu, ale udalo się już tylko raz. Ale i tak spox. 40 funtów z kieszeni- opłacę nocleg i najwyżej umrę z głodu.
I to jest wszystko mega śmieszne, bo niby tak na Islandii nie lubią Polaków, ale tak personalnie nic mnie tu złego prosto w twarz w sumie wielkiego nie spotkało. Dopiero musiałem do Londynu jechać po kryzysie, żeby się rasizmu od Anglików nauczyć udając Islandczyka. Wszedłem do sklepu NEXT. Mamy taki też tutaj. A tam przeceny- 10, 20, 5 funtów. Dzizes Krajst. 100 funtów to jakieś wtedy 17000ISK. Liczę szybko i wniebowzięty stwierdzam, że mogę sobie 10 rzeczy kupić po 10 funtów! W Islandii jedna bluzka kosztuje może 7000- 10000ISK, nie mówiąc o kurtkach w cenie około 20000ISK najmniej. Jednak nadal ten Londyn tani. Żeby tak się móc obkupić za mniej niż 1/10 swojej pensji. No ale się niestety nie obkupiłem. Wziąłem te 10 rzeczy do przymierzalni, pani mnie pilnowała, potem do zapłaty i... mi karta nie przeszła w sklepie... Nawet za piątym razem. wysoki, napakowany murzyn w formie ochroniarza patrzy na mnie jak na terrorystę. Ja naprawdę tylko mieszkam na Islandii i dlatego mam islandzką kartę. I nie ukradliśmy wam tych pieniędzy, po prostu nie mogliśmy oddać w tym momencie w którym prosiliście. A może to już nie tak było. Już sam teraz nie wiem. To straszne, ale to wstyd być teraz Islandczykiem. Nie omieszkałem wszystkiego na miejscu opowiedzieć, niech sobie nie myślą. Dobrobyt się skończył. Dobrą opinię będzie trzeba odbudowywać latami.
A londyn jak tam Londyn. Słoneczko od samego rana i świergające ptaki. Taka mała rzecz a cieszy. Tu cisza. Tu pustka. Jakby przyroda umarła i miała się nie obudzić (aż do kwietnia). Zoo w Londynie nie takie wielkie jakby się mogło wydawać, ale wiele zwierząt jest wprost na wyciągnięcie ręki, co wydaje mi się wspaniałe. Przywitanie Nowego Roku w China Town, róbta co chceta w Soho, próba pokonania przeszkód by w końcu przejechać się metrem. I ludzie, multum ludzi, z każdego zakątka świata i jest to takie piękne, że można się popłakać jak to wszystko ze sobą współgra i koegzystuje. Wiele prac "z kraju bez kultury" w Tate Modern (za to żadnej islandzkiej ;-) ). Londyn może Cię zabić swą wielkością i wyborem, ale ja wiem, że zaraz bym się tam odnalazł. Tylko tyle rzeczy by stąd brakowało. Woda brudna tak samo jak powietrze. Hałas. Jedzenie paskudne. Tutaj naprawdę wszystko jest pyszne i bez pestycydów. No i żyje się o wiele prościej i na wyższym standarcie. Naprawdę.
I to jest wszystko mega śmieszne, bo niby tak na Islandii nie lubią Polaków, ale tak personalnie nic mnie tu złego prosto w twarz w sumie wielkiego nie spotkało. Dopiero musiałem do Londynu jechać po kryzysie, żeby się rasizmu od Anglików nauczyć udając Islandczyka. Wszedłem do sklepu NEXT. Mamy taki też tutaj. A tam przeceny- 10, 20, 5 funtów. Dzizes Krajst. 100 funtów to jakieś wtedy 17000ISK. Liczę szybko i wniebowzięty stwierdzam, że mogę sobie 10 rzeczy kupić po 10 funtów! W Islandii jedna bluzka kosztuje może 7000- 10000ISK, nie mówiąc o kurtkach w cenie około 20000ISK najmniej. Jednak nadal ten Londyn tani. Żeby tak się móc obkupić za mniej niż 1/10 swojej pensji. No ale się niestety nie obkupiłem. Wziąłem te 10 rzeczy do przymierzalni, pani mnie pilnowała, potem do zapłaty i... mi karta nie przeszła w sklepie... Nawet za piątym razem. wysoki, napakowany murzyn w formie ochroniarza patrzy na mnie jak na terrorystę. Ja naprawdę tylko mieszkam na Islandii i dlatego mam islandzką kartę. I nie ukradliśmy wam tych pieniędzy, po prostu nie mogliśmy oddać w tym momencie w którym prosiliście. A może to już nie tak było. Już sam teraz nie wiem. To straszne, ale to wstyd być teraz Islandczykiem. Nie omieszkałem wszystkiego na miejscu opowiedzieć, niech sobie nie myślą. Dobrobyt się skończył. Dobrą opinię będzie trzeba odbudowywać latami.
A londyn jak tam Londyn. Słoneczko od samego rana i świergające ptaki. Taka mała rzecz a cieszy. Tu cisza. Tu pustka. Jakby przyroda umarła i miała się nie obudzić (aż do kwietnia). Zoo w Londynie nie takie wielkie jakby się mogło wydawać, ale wiele zwierząt jest wprost na wyciągnięcie ręki, co wydaje mi się wspaniałe. Przywitanie Nowego Roku w China Town, róbta co chceta w Soho, próba pokonania przeszkód by w końcu przejechać się metrem. I ludzie, multum ludzi, z każdego zakątka świata i jest to takie piękne, że można się popłakać jak to wszystko ze sobą współgra i koegzystuje. Wiele prac "z kraju bez kultury" w Tate Modern (za to żadnej islandzkiej ;-) ). Londyn może Cię zabić swą wielkością i wyborem, ale ja wiem, że zaraz bym się tam odnalazł. Tylko tyle rzeczy by stąd brakowało. Woda brudna tak samo jak powietrze. Hałas. Jedzenie paskudne. Tutaj naprawdę wszystko jest pyszne i bez pestycydów. No i żyje się o wiele prościej i na wyższym standarcie. Naprawdę.
piątek, 23 stycznia 2009
czwartek, 22 stycznia 2009
Kryzys. Z nagłówek gazet.
Islandii brakuje prawdziwego zarządzania.
Policja użyła gazu łzawiącego na Austuvelli.
Tunel pod siedzibą Alþingi.
Ingibjörg opowiada się za wyborami.
Ponad dwanaście tysięcy bezrobotnych.
Premier naszego kraju obrzucany jajkami.
Protest zakończył się o godzinie piątej rano.
Przetrwanie obecnego rządu równa się z cudem.
13% spadek środków płatniczych.
Ostry protest przed siedzibą parlamentu.
Rząd posądzony o zdradę stanu.
Nieporozumienie pomiędzy prezydentem Islandii a BBC.
Minister rządu Izraela nie jest mile widziany.
Policja użyła gazu łzawiącego na Austuvelli.
Tunel pod siedzibą Alþingi.
Ingibjörg opowiada się za wyborami.
Ponad dwanaście tysięcy bezrobotnych.
Premier naszego kraju obrzucany jajkami.
Protest zakończył się o godzinie piątej rano.
Przetrwanie obecnego rządu równa się z cudem.
13% spadek środków płatniczych.
Ostry protest przed siedzibą parlamentu.
Rząd posądzony o zdradę stanu.
Nieporozumienie pomiędzy prezydentem Islandii a BBC.
Minister rządu Izraela nie jest mile widziany.
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Czasami odnoszę wrażenie, że Islandia jest jak alkoholik. Popadła już na samo dno i różni przyjaciele wkolo postanowili jej pomóc i pozyczyli pieniądze. Ale Islandia obiecała, że pójdzie na odwyk. Ale jak to z alkoholikami bywa- pije dalej. I Ci wszyscy przyjaciele, jako dobrzy przyjaciele, już więcej jej pieniędzy nie pożyczą jak wszystko przepije.
niedziela, 18 stycznia 2009
Bycie samemu na obczyźnie zmusza mnie coraz częściej do walki o przetrwanie ;) Wkrótce podam jakieś przykłady. No nie można być za miłym, bo Ci wszyscy wejdą na głowę. I wogóle to uświadomiłem sobie, że ludzie to tylko ludzie i wogóle żadna narodowość nie ma nic do rzeczy. I czasami Polacy narzekają, że "Ci niedobrzy Islandczycy...", ale mnie osobiście krew zalewa przez osoby z innej nacji pomimo że jestem tutaj:) Jak powiedział mi pewien facet z USA- że spotkał w swoim życiu wiecej dobrych i pomocnych Islandczyków niż Amerykanów. Mimo wszystko.
Śniła mi się dzisiaj Kasia Nosowska. Że rozmawiamy i że ona pokazuje mi jakiś krótki artykuł o zespole Hey na ostatniej strony gazety BRAVO. I że zaczyna mi go tłumaczyć na angielski. I pamietam tylko jak tytuł przetłumaczyła, że "Hey powraca"... I miała czerwone włosy... Wnioski? O 7 piw za dużo w sobotę u Karoliny.
piątek, 16 stycznia 2009
czwartek, 15 stycznia 2009
Zakupy po islandzku. Potrzebujesz papier do zapakowania paczki do Polski 10 kilowej. Idziesz do sklepu (coś jak Castorama), pytasz o papier, pan mówi, że ten za słaby. Pokazuje Ci inni. Liczysz ile Ci potrzeba. 2-3m? Pan mówi, że da ci 3m. a zapłacisz za 1m.
Praca po islandzku. Godzina 16.00. tu mnie nie chcą, tam mnie nie chcą, więc jadę do domu. Tymbardziej, że o 17 zebranie do 21.
Praca po islandzku. Godzina 16.00. tu mnie nie chcą, tam mnie nie chcą, więc jadę do domu. Tymbardziej, że o 17 zebranie do 21.
środa, 14 stycznia 2009
wtorek, 13 stycznia 2009
Dobre się skończyło. wiatr coraz silniejszy, śniegu coraz więcej. I tylko czasu mało na wszystko, więc człowiek tak o tym nie myśli:)
Zapisałem się na kurs islandzkiego. wypełniłem ładnie podanie przez internet i dostałem odpowiedź na maila po islandzku. Wogóle czaicie? Jakbyście się zapisywali na hiszpański i pani wam odpisała po hiszpańsku:)
Zapisałem się na kurs islandzkiego. wypełniłem ładnie podanie przez internet i dostałem odpowiedź na maila po islandzku. Wogóle czaicie? Jakbyście się zapisywali na hiszpański i pani wam odpisała po hiszpańsku:)
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Trzeba sobie naprawdę znaleźc zajęcia w obronie przed nocami, bo można bardzo łatwo popaśc w marazm. Dziś koło 11 byłem na dworze i księżyc był tak nisko nad wodą w porcie i odbijał się w falach oceanu. TAKIE widoki tylko tutaj. Można byc w centrum miasta i tak czuc cały czas zew natury? Wyobrażacie to sobie? No ale gdyby w Polsce było tylko 300 tysięcy ludzi to pewnie wszędzie też byłoby czysto, powietrze czyste, a woda zdrowa z kranu.
sobota, 10 stycznia 2009
Jeśli coś Ci się zepsuje na Islandii i masz to na gwarancji, to bierzesz taką rzecz pod pachę i idziesz do sklepu z reklamacją. Mikrofalówka. Pani w biurze obsługi klienta mówi, żeby zawieść towar w tygodniu pod wskazany adres do Kopavogur gdzie naprawią. A ty mówisz, że to już drugi raz tak i że poprzednim razem wymieniono na nową. No to pani każę Ci iść do pana co w takim dziale pracuje, no i mówisz temu panu o co biega. Po czym pan przychodzi z nową mikrofalówką pod pachą, o wiele lepszą (bo tamtego modelu już nie ma), dostajesz znowu na 2 lata gwarancję. Tym sposobem kupując raz możesz mieć chyba całe życie mikrofalówkę. Odkurzacz. Tu trochę trudniej. pani daje co bon za równowartość odkurzacza. No dobra. Idziesz na sklep, patrzysz i widzisz, że przecież to taki sam odkurzacz jak Twój (ale już 100% droższy). Wracasz do pani i mówisz, że mają na stanie taki odkurzacz. Ona do Ciebie, że tak, ale że jest już droższy. A ty, że co z tego. Gwarancja to gwarancja. Ona odsyła Cię także do kogoś innego. Tam pani ta sama śpiewka, ale ty do niej czy ona wogóle wie na czym polega gwarancja. Nie. Więc jej tłumaczysz. Po czym ona z kimś tam gada, gada i gada i w końcu wychodzisz ze sklepu z nowym odkurzaczem. I nikt nie sprawdził czy ty prawdę mówisz, że to naprawdę nie działa, czy talerz od mikrofalówki nie zapomniałeś oddać (nie zapomniałem), nikt nie ma pretensji, że rura w odkurzaczu była trochę pęknięta (ale nie z Twojej winy). W supermarkecie mówię pani, że biorę 3 reklamówki dla mnie i koleżanki, ale ja już zapłaciłem za nas. Po czym pani nalicza jej znowu za reklamówki. I mówię jej, to co przed chwilą. A ona do mnie, że już nabiła. A co mnie to obchodzi. To "odbij'. I kolejka dluga i niektórzy się pod nosem śmieją, ale tu chodzi o pozbycie się tego zbędnego wyluzowania i słuchania co klient mówi. Nie ma rady na Islandczyków. Bolesne to, ale trzeba nauczyć się ich krótko trzymać bo inaczej zniszczą Cię z kretesem. Nie ma co się z nimi pieścić. Nie żeby aż tak źle było, ale trzeba umieć na swoim postawić, nie bać się i wyrażać swoje myśli prosto z mostu. Od razu inna gatka się robi. Bo inaczej to można by tu wszystko załatwiać do u.... smierci:)
piątek, 9 stycznia 2009
Szpital św. Józefa z powodu oszczędności (7,5 milion koron w miesiącu) chcą zamknąć w Hafnarfjordur i przenieść do Keflaviku. Oczywiście raban cały dzień i petycje (podpisałem, a jakże). W sumie troche beznadziejnie. No już by ich chociaż do Reykjaviku przydzielili, ale Kefalvik? No niby nie długo się jedzie, ale troche się tam jedzie mimo wszystko. Poza tym jaki upadek prestiżu dla miasta. No co to za miasto bez szpitala? Ma być on przerobiony na dom spokojnej starości, ale mi też jakoś to nie pasi.
Ale i tak sobie czasami myśle, że w kryzysie to może sa, ale Ci, co nie mają pracy. No wtedy może być kryzys. Dla mnie chyba nie do przeżycia, dlatego doskonale rozumiem. Bo tak to patrząc prawdzie w oczy nie wiele się zmienia. Dla tych co pracuję oczywiście. I oczywiście, że jest trochę gorzej i tesknię do beztroski sprzed roku, ale jakby nas spotkał taki kryzyz w Polsce to była by to wielka grypa. A tu tylko przeziębienie. Po mimo bycia bankrutem. Jeszcze nie wiem jak to się wszystko skończy, ale jest ich tak mało, że jak się zacznie ruszać, to powinno szybko wszystko wrócić do normy.
Ale i tak sobie czasami myśle, że w kryzysie to może sa, ale Ci, co nie mają pracy. No wtedy może być kryzys. Dla mnie chyba nie do przeżycia, dlatego doskonale rozumiem. Bo tak to patrząc prawdzie w oczy nie wiele się zmienia. Dla tych co pracuję oczywiście. I oczywiście, że jest trochę gorzej i tesknię do beztroski sprzed roku, ale jakby nas spotkał taki kryzyz w Polsce to była by to wielka grypa. A tu tylko przeziębienie. Po mimo bycia bankrutem. Jeszcze nie wiem jak to się wszystko skończy, ale jest ich tak mało, że jak się zacznie ruszać, to powinno szybko wszystko wrócić do normy.
czwartek, 8 stycznia 2009
Moja przyjaciółka z Polski wróciła i mówi, że czuje się jakby wiosna była z racji tych mrozów co w Polsce doświadczyła:) Bezrobocie rośnie jak na drożdżach, a ja mam kolejny dylemat czy jechać do Londynu na weekend i się spłukać do pierwszego czy może sobie jednak darować. ale z drugiej strony... Teraz to żałuję, że mnie częściej gdzieś nie wywiało jak korona stała tak wysoko, że gdziekolwiek nie pojechałem to było dla mnie tanio. Teraz to się zrównało z resztą Europy Zachodniej i bez sensu, no :-)
środa, 7 stycznia 2009
wtorek, 6 stycznia 2009
poniedziałek, 5 stycznia 2009
Prezes banku Glitnir się kaja, ale... z Norwegii...: http://www.dv.is/wiadomosci/2009/1/5/przyznajmy-sie-do-popelnionych-bledow/, prezesa innego banku islandczycy ścierpieć nie mogą z innych powodów: http://www.dv.is/wiadomosci/2009/1/5/james-bond-nie-posiada-tak-drogiego-mieszkania/ . A ja z całkowicie innych powodów. Niewazne, jak i ilu Polaków będzie mi narzekać na Islandczyków jeszcze, zawsze mam przed oczami cztery osoby, które choćbym nie wiem jak się starał, nie pozwalają mi się z tym zgadzać:) Ludzie to ludzie. Bez względu na narodowość.
niedziela, 4 stycznia 2009
More like Grunge...10x better than Emo ;-)
Poza tym tylko jej jedynej na świecie zrobiłbym śniadanie do łóżka i mogłoby być romantycznie ;)
sobota, 3 stycznia 2009
Wczoraj próbowałem nauczyć w pracy parę osób jak jest Szczęśliwego Nowego Roku po polsku. Nasze "sz", "cz" są generalnie dla nich nie do przejścia. Moja przezabawna Tora powiedziała, że gdyby jej nawet płacili 2 miliony koron, to by się do Polski nie przeprowadziła, bo by się nigdy polskiego nie nauczyła. I syn jej jeszcze powiedział jak nauczyć się poprawnie moje imię pisać. Że wystarczy zapamietać, że pomiędzy dwoma "rz" jego EGO i wtedy już nigdy błędu w moim imieniu nie zrobi. I jeszcze jak ona to wszystko opowiada...
piątek, 2 stycznia 2009
Gazeta codzienna zmienila papier na szary- zeby taniej bylo. A wszystko to wyglada wrecz groteskowo gdy pisza o tych wszystkich strasznych rzeczach co nas czekaja w tym roku, a strona i pare nastepnych dalej, wszystkie firmy sie oglaszaja i zycza Szczesliwego Nowego Roku. I jakas chudsza ta gazeta dzis. Ale moze to dlatego, ze po Nowym Roku.
Wlasnie czytam w gazecie, ze w kwietniu bedzie 10% bezrobocie. No i jak sie maja ludzie nie wkurzyc? Zywcem w lutym faktycznie poleje sie krew. Ja sam nie moge tego do konca zrozumiec, ze z 1% rok temu zrobilo sie nagle 10%. Ale ludzie wierzyli w ta uluda, ze tak juz bedzie zawsze.
Ale mimo to nadal lubie Islandie za takie dni jak ten. Gdy idziesz do pracy, nigdzie sie nie spieszysz i nawet pogoda Cie rozpieszcza. I zapominasz na chwile ze raj sie skonczyl. Tylko tobie latwiej, bo jeszcze pracujesz.
Ale mimo to nadal lubie Islandie za takie dni jak ten. Gdy idziesz do pracy, nigdzie sie nie spieszysz i nawet pogoda Cie rozpieszcza. I zapominasz na chwile ze raj sie skonczyl. Tylko tobie latwiej, bo jeszcze pracujesz.
czwartek, 1 stycznia 2009
z GG
Adam 22:06:01
i jak idzie pierwszy dzień bez papierosa, browara i madonny? :D
Adam 22:06:22
zaimponowałeś mi wczoraj postanowieniami
henry 22:08:56
jeszcze paliłem dzisiaj. przecież nie rzucę o północy pierwszego, nie?? poza tym nie powiedziałem że się już NIGDY piwa nie napiję a wyrzucić miałem oryginalną plytę AMERICAN LIFE Madonny, zeby jak mi się urwie następnym razem film Anka z Olkiem (lub ktokolwiek inny :) ) nie byli mi wstanie zrobić kompromitujacych zdjęć. Ale... jakoś tak jeszcze nie rzuciłem.
Adam 22:11:17
...
henry 22:11:24
ogladałem wczoraj islandzką szopkę noworoczną w TV. ale rozumiałem tylko te 3 minuty po angielsku jak sie na YOU TUBE nagrywali do premiera Anglii, że islandczycy nie są terrorystami. to było mega smieszne. mam andzieję, że ktoś to wsadzi na you tube naprawdę.
Adam 22:11:25
znaczy to wszystko ściema jedna wielka?
henry 22:11:57
no szkoda mi tej plyty. 68zł za nią dałem kiedyś.
i jak idzie pierwszy dzień bez papierosa, browara i madonny? :D
Adam 22:06:22
zaimponowałeś mi wczoraj postanowieniami
henry 22:08:56
jeszcze paliłem dzisiaj. przecież nie rzucę o północy pierwszego, nie?? poza tym nie powiedziałem że się już NIGDY piwa nie napiję a wyrzucić miałem oryginalną plytę AMERICAN LIFE Madonny, zeby jak mi się urwie następnym razem film Anka z Olkiem (lub ktokolwiek inny :) ) nie byli mi wstanie zrobić kompromitujacych zdjęć. Ale... jakoś tak jeszcze nie rzuciłem.
Adam 22:11:17
...
henry 22:11:24
ogladałem wczoraj islandzką szopkę noworoczną w TV. ale rozumiałem tylko te 3 minuty po angielsku jak sie na YOU TUBE nagrywali do premiera Anglii, że islandczycy nie są terrorystami. to było mega smieszne. mam andzieję, że ktoś to wsadzi na you tube naprawdę.
Adam 22:11:25
znaczy to wszystko ściema jedna wielka?
henry 22:11:57
no szkoda mi tej plyty. 68zł za nią dałem kiedyś.
Z życia wzięte. Ktoś kupił nie tak dawno temu mieszkanie warte 19 milionów koron. W obecnej sytuacji kredyt jest warty już 25 milionów koron, a samo mieszkanie 14 milinów. Więc lepiej się opłaca nie spłacać więcej kredytu, oddać bankowi dom i... kupić nowe mieszkanie.
Tylko czy Międzynarodowy Fundusz Mieszkaniowy udzieli drugi raz takiej osobie kredytu? Znając Islandię- pewnie tak. Tylko jak to się ma do tej reszty uczciwych osób?
Tylko czy Międzynarodowy Fundusz Mieszkaniowy udzieli drugi raz takiej osobie kredytu? Znając Islandię- pewnie tak. Tylko jak to się ma do tej reszty uczciwych osób?
Sztuczne ognie były przepiękne. Eyglo mieszka na wzgórzu, więc był widok na wszystkie miasta stołeczne. Godzina szaleństwa od 23.30. Szopka noworoczna w telewizji też całkiem udana. Co roku Ci sami aktorzy islandcy przygotowują prawie godzinny program podsumowujący dany rok. Wyśmiano wszystkich i wszystko- kryzys, premiera, głównych szefów banków, nawet Paul`owi Oscar`owi się nie dostało. Obejrzenie szopki noworocznej to jeden ze zwyczai sylwestrowych w Islandii. Każdy, kto żyw w domu, zasiada z goścmi przed telewizorem i ogląda. Poza tym to był moje nie najlepszy, ale jeden z lepszych Sylwestrów w moim życiu. Bardziej nie na zasadzie, że po bólu głowy czuję, że mi się udało godnie Nowy Rok przywitać. Mógłbym iść z innymi do centrum i zrobić z tego dnia po prostu jakąś zwykłą, zwyczajną imprezę, tylko że nie w weekend. A tak było inaczej, rodzinnie. Były dzieci Eyglo, jej rodzice i męża, parę najlepszych przyjaciół. Był tata Alec`a, którego uczyłem w przedszkolu. Generlanie ma on biedne życie, bo każdy zawsze przedstawia go jako Michael, 12 lat na Islandii i nie mówi nic po islandzku. No niby można by przeżyć całe życie w Islandii bez islandzkiego, ale trzeba się poświęcać jak on. Poza tym islandzkie rodziny są takie szczęśliwe, ale to tylko dlatego, że się widują nawzajem dwa, trzy w roku, to nawet pokłócić się kiedy nie ma.
Pieniadze dały im ułudę, że są tacy wyjatkowi. Ale pieniędzy już nie ma i znajduje się miejsce na złość, zamieszki w centrum i bycie nie miłym dla drugiego.
Ale jak mówi Michael przez 12 lat spotkał więcej dobrych ludzi tutaj, niż w USA przez całą resztę życia. Jutro do pracy. Shit!
Pieniadze dały im ułudę, że są tacy wyjatkowi. Ale pieniędzy już nie ma i znajduje się miejsce na złość, zamieszki w centrum i bycie nie miłym dla drugiego.
Ale jak mówi Michael przez 12 lat spotkał więcej dobrych ludzi tutaj, niż w USA przez całą resztę życia. Jutro do pracy. Shit!
środa, 31 grudnia 2008
Siędzę jeszcze w domu, palę fajkę w ogródku, obserwuje te wszystkie fajerwerki na niebie i dochodzę do wniosku, że uwielbiam Islandię za jedną rzecz- za to, że tu wszystko się robi bez umiaru. Jak pracuje, to na poważnie. Jak pije, to bez umiaru. Jak fajerwerki, to jasno jak w dzień. Jak krzys, to naprawdę KRYZYS:-)
Jak mi napisała na GG moja znajoma: "zeby wszyscy ludzie dali mi swiety spokoj ;)" w Nowym Roku. Do zobaczenia w Nowym Roku. wszystkim czytającym tego bloga życzę dużo punka na codzień i żeby znaleźli szczęście w nowym, nadchodzącym Roku:-) (cokolwiek to znaczy dla każdego z was).
Jak mi napisała na GG moja znajoma: "zeby wszyscy ludzie dali mi swiety spokoj ;)" w Nowym Roku. Do zobaczenia w Nowym Roku. wszystkim czytającym tego bloga życzę dużo punka na codzień i żeby znaleźli szczęście w nowym, nadchodzącym Roku:-) (cokolwiek to znaczy dla każdego z was).
http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,92327,6111194,Bjork_lekarstwem_na_kryzys.html
Bjork lekarstwem na kryzys
Artystka postanowiła nie siedzieć z założonymi rękami, czekając na skutki kryzysu, tylko otworzyła fundusz, który ma wesprzeć gospodarkę Islandii.
Fundusz nosi oczywiście nazwę "Bjork". Siedziba firmy, która będzie nim zarządzać mieści się w Reykjaviku. Obecnie trwają poszukiwania inwestorów. Kapitał startowy funduszu wynosi 100 milionów islandzkich koron (ok.800 tys.$). Według prognoz do końca marca 2009 na konto ma wpłynąć ok.16 milionów dolarów. Przedsięwzięcie ma pomóc islandzkim firmom zajmującym się ekologią i kulturą, które będą miały kłopoty z powodu kryzysu.
Bjork od wielu lat angażuje się w działania społeczne. Jedną z ostatnich inicjatyw było nagranie wspólnie z Thomem Yorkiem z Radiohead singla "Nátt ra", który wspierał tzw. Nattura Campaigne. Kampania wspiera naturalne rozwiązania życia w Islandii, propaguje ekologiczne gospodarstwa i firmy.
Artystka postanowiła nie siedzieć z założonymi rękami, czekając na skutki kryzysu, tylko otworzyła fundusz, który ma wesprzeć gospodarkę Islandii.
Fundusz nosi oczywiście nazwę "Bjork". Siedziba firmy, która będzie nim zarządzać mieści się w Reykjaviku. Obecnie trwają poszukiwania inwestorów. Kapitał startowy funduszu wynosi 100 milionów islandzkich koron (ok.800 tys.$). Według prognoz do końca marca 2009 na konto ma wpłynąć ok.16 milionów dolarów. Przedsięwzięcie ma pomóc islandzkim firmom zajmującym się ekologią i kulturą, które będą miały kłopoty z powodu kryzysu.
Bjork od wielu lat angażuje się w działania społeczne. Jedną z ostatnich inicjatyw było nagranie wspólnie z Thomem Yorkiem z Radiohead singla "Nátt ra", który wspierał tzw. Nattura Campaigne. Kampania wspiera naturalne rozwiązania życia w Islandii, propaguje ekologiczne gospodarstwa i firmy.
Sylwestra tutaj to trochę co innego niż w Polsce. Generalnie to nikt się nie gorączkuje trzy miesiące przed gdzie pójdzie i w co się ubierze. Generalnie. Nie ma jakiś specjalnych, zamkniętych bali czy imprez w klubach. Jak każda zwykła weekendowa noc w Centrum. Mozesz iśc do klubu, potem na zewnatrz na sztuczne ognie, po czym znowu bawic się w klubie do rana jak gdyby nigdy nic. Bez szału generalnie. Bedzie na pewno dużo sztucznych ognii. Dzieciaki u mnie na podwórku bawią się już od rana petardami. Że też rodzice się nie boją. Sasiad mi z góry jakieś salwy koło ogródka puszcza. I tylko to, że ogniska bedą wszędzie jest inne niż u nas. Teraz i 6 stycznia, kiedy to oficjalnie święta się skończą i wszystkie ozdoby choinkowe znikną w pudłach na następny rok. W nowym Roku zyczę sobie, żebym nic u Eyglo dziś nie wymłodził, było idelanie kulturalnie i te sprawy. Dosiego!
wtorek, 30 grudnia 2008
Może i kryzys, ale pewnie rzeczy się nie zmieniają. Mialo nas być w pracy sześciu, ale było... trzech? Powód? Chorzy... Naprawdę, Islandczycy potrafią być leniami i ludźmi bez wyobraźni. Przecież nikt im dziś przychodzić nie kazał. Każdy miał się sam zdeklarować. Spośród 40 ludzi by się kogoś innego znalazło. Najprościej zadzwonić. Bo takie prawo. I męczyłem się cały dzień ja, dyrektorka i Maja Paja. Nawet kucharka się rozchorowała i biedne dzieci chleb tostowy z Bonusa jedli i Islandzki, najprostszy do przyrządzenia SKYR. No było dużo gimnastyki. Gorzej niż w filmie:) Tzn. smieszniej. Ale mi się pisać nie chce.
Hi ... .
Im sorry for replying so late. I can very well understand this, with the situation in Iceland now, these are terrible times.
I will start looking for new people to rent right away, and of course I will call you if someone wants to see the apartment.
Hope you will find some other living situation, we propaply have to lower the rent to 120-130 þúsund. Let me know if that is something that you can afford.
Gleðilegt nýtt ár;-))
Kv. Gréta
Ten mail pod sam koniec ostatniego dnia starego roku wprawił mnie w dobry nastrój:-) Że są jeszcze dobrzy Islandczycy (takie przypomnienie) i ludzie z ktorymi mozna normlanie się dogadać. Po bo dzisiejszym dniu koszmar normlanie by był :-)
Im sorry for replying so late. I can very well understand this, with the situation in Iceland now, these are terrible times.
I will start looking for new people to rent right away, and of course I will call you if someone wants to see the apartment.
Hope you will find some other living situation, we propaply have to lower the rent to 120-130 þúsund. Let me know if that is something that you can afford.
Gleðilegt nýtt ár;-))
Kv. Gréta
Ten mail pod sam koniec ostatniego dnia starego roku wprawił mnie w dobry nastrój:-) Że są jeszcze dobrzy Islandczycy (takie przypomnienie) i ludzie z ktorymi mozna normlanie się dogadać. Po bo dzisiejszym dniu koszmar normlanie by był :-)
niedziela, 28 grudnia 2008
Byłem dziś u znajomej, prawie samo centrum Hafnarfjordur. I widziałem. Widziałem sztuczne ognie. Nie za wiele, bo nie za wiele, ale zawsze coś. Sztuczne ognie w kryzysie. Wogóle styczeń i luty wydaje się, że będą strasznie smutne. Wszyscy Ci ludzie co są teraz na wypowiedzeniach stracą pracę. Taki ostatni zryw przed świętami wydaje się, że był. Nie mam zielonego pojęcia co oni wszyscy ze sobą poczną...
sobota, 27 grudnia 2008
Pierwsze objawy krzysu w Islandii dostrzegalne również dla mnie? Nie ma sztucznych ogni!!! Nie ma! I nie winie Cię, jeśli nigdy nie byłeś tutaj dwa tygodnie przed i dwa po nowym Roku. Absolutnie się nie dziwię. Ale Ci którzy bylo z pewnością zrozumieją. Islandia bez fajerwerków to jak Polska bez kosciołów. Czegoś brakuje, czy się to lubi czy nie.
Irlandia
Jakoś nie mogę się nadziwić, że domena irlandia.blogspot.com albo irlandiablog.blogspot.com nie zostały jeszcze zajęte. Jak sięgam pamięcią 1,5 roku temu to jak wymyślałem nazwę dla swojego bloga musiałem nieźle się namęczyć. A w Irlandii wszystko wydaje się takie proste :-)
piątek, 26 grudnia 2008
czwartek, 25 grudnia 2008
Wspomnień czar :-) Helgi z klubu do mnie napisał. Dumą mnie napawa. Jak mówił tak zrobił i do Australii wyjechał. Ja się pocę on marźnie w święta :-) dobrze mu zrobi przebywanie przez pewien czas poza granicy naszej wioski. Islandczycy, którzy mieszkali przez pewien czas za granicą są calkowicie inni, niż Ci, którzy całe zycie spędzili na tej wyspie. Są naprawdę bardziej open minded. Więc wiem, że mu to dobrze zrobi. poza tym on też pierwsze święta bez rodziny, więc mogłem mu parę wskazówek udzielić ;-)
wielki znawca k... :-)
Poza tym z innych wieści, to mój menadzer pewnego dnia do pracy nie przyszedł i nie wiadomo gdzie jest i co robi :-) I to jest piękne i wcale mnie to nie dziwi. Jakoś zaskoczony naprawde nie jestem. Nie wiem czemu wszyscy na około się dziwią. Ja podejrzewam, że to tak bez powodu się nie stało, ale równie dobrze jestem sobie wstanie wyobrazić, że stało się to bez powodu. Poszedłbym tam sobie na parę nocek, ale po co? korona nic nie warta i chyba za bardzo mnie to już meczy. starość. Koszmary mi się sniły w nocy.
wielki znawca k... :-)
Poza tym z innych wieści, to mój menadzer pewnego dnia do pracy nie przyszedł i nie wiadomo gdzie jest i co robi :-) I to jest piękne i wcale mnie to nie dziwi. Jakoś zaskoczony naprawde nie jestem. Nie wiem czemu wszyscy na około się dziwią. Ja podejrzewam, że to tak bez powodu się nie stało, ale równie dobrze jestem sobie wstanie wyobrazić, że stało się to bez powodu. Poszedłbym tam sobie na parę nocek, ale po co? korona nic nie warta i chyba za bardzo mnie to już meczy. starość. Koszmary mi się sniły w nocy.
środa, 24 grudnia 2008
Na pasterce byłem, ale kościól był tak pełny ludzi, że nie dało się wejśc do środka. A na dworze, jak w Islandii, za zimno, więc się po 15 minutach zmyslismy do domu. i tu czekaamy na moją znajomą, aż się przestanie modlic i grzac w kosciele, zebyśmy mogli do niej na mieszkanie dołączyc. no wiem, ze to trochę smutne i mnie to nie usparwiedliwia, ale tak wyglada chrześcijaństwo po polsu. Jak za zmino to do domu, zrobili to prawie wszyscy. poza tym irytująco było, bo nic na tym dworze słychac nie było. no nic. stał tak czlowiek jakby w puszczy był i tylko słyszał świstający wiatr. Za rok byłbym mądrzejszy gdybym się wybrał- wcześniej i do środka. poza tym parę dzieci się pogubiło w miedzyczasie i ich sposób reakcji na to był mega śmieszny. I swoich uczniów ze szkoły spotkałem. Tęskno mi trochę za nimi.
Maja z pracy mnie dziś odwiedziła rano, jeszcze w bokserkach zastała. Z prezentem przyszła. No i wszystkie przysmaki zobaczyła i popróbowała, co mnie niezmiernie cieszy, żeby sobie nie myśleli, że cokolwiek w święta mogłoby byc u mnie nie tak:-) Bigosu jej do słoika dalem bo się zrobił jakoś tak. Na pewno bedzie jej smakował, wiem to. Zrobi się fama i na nastepne zebranie w pracy bigos zrobimy. It`s just my imagination, ale u mnie zawsze (zwykle) od tego się zaczyna dziac ;-) I tylko śniegu nie ma, i jeszcze tylko po Adama jadę i tylko do 18 poczekac. Zaczniemy tak jak tradycyjnie na Islandii jeśc. O 18. Jak Bóg przykazał w tym kraju.
Gog is in the TV.
Gog is in the TV.
Subskrybuj:
Posty (Atom)